Wiadomości
Pytanie od internauty zadane ewangeliście Billy'emu Grahamowi: Mój przyjaciel twierdzi, że antychryst żyje już w naszych czasach i że wie już nawet, kto to jest. Czy antychryst już żyje? Kto może nim być?
Odpowiedź Billy'ego Grahama:
Antychrystem zwany jest szczególny człowiek, który pojawi się pod koniec czasów (tuż przed powrotem Chrystusa) i będzie uosobieniem, wypełnieniem wszelkiego zła. Słowo „antychryst” w dosłownym tłumaczeniu znaczy: „ten, kto sprzeciwia się Chrystusowi”. To właśnie będzie robić antychryst – sprzeciwiać się Chrystusowi i Jego ludziom.
Chociaż Biblia nie mówi o szczegółach, jasne jest, że antychryst będzie częścią ostatniej próby szatana, by zniszczyć plan Boga dla tego świata. Pamiętaj: szatan sprzeciwia się Bogu i jego jedynym celem jest zniszczenie planów Boga na wszelkie możliwe sposoby. Próbował to zrobić przy stworzeniu świata z Adamem i Ewą, a także ponownie (zresztą bez sukcesu) na początku służby Jezusa (Ew. Mateusza 4:1-11). Wraz ze zbliżaniem się czasu powrotu Chrystusa szatan dokona jeszcze jednej, ostatniej, dużej próby, by oszukać świat i odwrócić ludzi od Chrystusa.
Czy antychryst żyje dziś? Biblia mówi, byśmy nie spekulowali na ten temat, wzywa nas jednak, abyśmy byli czujni i w pełnej gotowości bojowej. Powinniśmy pamiętać, że szatan nie śpi i „słyszeliście, że ma przyjść antychryst, lecz oto już teraz wielu antychrystów powstało. Stąd poznajemy, że to już ostatnia godzina” (1 J. 2,18).
Kiedy przyjdzie, ogłosi siebie Bogiem, odrzuci jednak prawdę Chrystusa i będzie sprzeciwiać się tym, którzy za Nim idą. Klucz to znać prawdę Boga... wierzyć w nią i żyć według niej. Pamiętaj: „przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was. Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was” (Jk. 4:7-8). (za chn24.pl)
Rzeczpospolita opisuje wrzawę po tym, jak telewizja CBS zgodziła się na wyemitowanie podczas finału ligi futbolu amerykańskiego spotu chrześcijańskiej organizacji Focus on the Family.
W reklamie, za której emisję obrońcy życia zapłacą ok. 2,8 – 3 mln dolarów, wystąpi znany gracz futbolu Tim Tebow i jego matka. Mają opowiedzieć historię rodzinną, jak w 1987 roku po komplikacjach wynikłych z przebytej podczas ciąży choroby lekarze przekonywali ją do aborcji. Odmówiła jednak i dzięki temu Tim – jej piąte dziecko – szykuje się do udziału w Super Bowl (7 lutego).
Jak czytamy, ponad 30 organizacji żąda zakazania emisji spotu.
„Reklama, która wykorzystuje sport do dzielenia zamiast do jednoczenia, nie powinna być emitowana przed najważniejszym sportowym wydarzeniem roku, wydarzeniem, które ma łączyć Amerykanów” – zaznaczyła w oświadczeniu prezes Women’s Media Center Jehmu Greene. Jak argumentują feministki, CBS wyznawała dotąd zasadę, że finał futbolu nie będzie wykorzystywany do emisji reklam, które zawierają kontrowersyjny przekaz polityczny lub społeczny. Mało jest zaś takich kwestii, które dzieliłyby Amerykanów bardziej niż stosunek do przerywania ciąży - pisze Rzeczpospolita.
CBS nie zamierza wycofywać się ze swojej decyzji. Również sam Tebow – który od lat publicznie deklaruje, że wierzy w Boga, a na policzkach podczas meczów ma wymalowane wersety biblijne – nie widzi w reklamie nic kontrowersyjnego.
Głos w sprawie zabrała również Sarah Palin, była kandydatka republikanów na wiceprezydenta. „Należy przypomnieć kobietom, że są wystarczająco silne i mądre, by podejmować decyzje, które pozwolą im wykorzystać szansę na karierę i edukację, a jednocześnie dać ich dzieciom szansę na życie” – napisała na Facebooku.
Bob Garfield z magazynu „Advertising Age” dziwi się na łamach „Washington Post”, iż CBS zgodziła się na emisję reklamówki, bo może być to ryzykowne posunięcie biznesowe. Liberałowie są tym bardziej wściekli, że CBS nie zgodziła się jednocześnie na emisję reklamy gejowskiego portalu randkowego - czytamy. (za ccm.pl)
Kościół w Chinach rozrasta się w tempie błyskawicy, tym razem głównie na terenach miejskich, co między innymi zawdzięcza polityce rządowej.
"Obecnie w Chinach odbywa się masowa migracja, przede wszystkim ludzi młodych. W poszukiwaniu pracy przenoszą się z wiejskich okolic do miast,” wyjaśnia Tom Henry z organizacji WorldServe Ministries. Dzieje się to również pod silnym naciskiem rządu chińskiego. A w trakcie tego procesu Bóg działa i przebudzenie duchowe, które wcześniej miało miejsce na obszarach wiejskich, teraz przeniosło się do miast gdzie kościoły zaczynają pękać w szwach i to na terenie całych Chin. Z powodu masowych ruchów ludności, WorldServe musiało zmienić kierunek działania. Organizacja, która od początku pracowała na terenach wiejskich, obecnie przenosi się do miast.
Rząd chiński przyznał WorldServe oraz wielu innym kościołom zezwolenia na prowadzenie działalności. Dzięki czemu WorldServe może bez przeszkód przygotowywać nowych liderów zarówno do biznesu jak i do kościołów, wspierać pastorów nowo powstałych zborów jak też docierać do napływających do miast przesiedleńców."
"Zachęcamy ludzi, by wykorzystywali biznes jako zaplanowany przez Boga obszar służby, ponieważ to świetna okazja, by mieć wpływ na kulturę,” uważa Henry.
"Jako organizacja chcielibyśmy by z czasem chińscy biznesmeni sami mogli wspierać kościół,” wyjaśnia Henry. Tak szybki wzrost kościoła w Chinach nie byłby możliwy bez wsparcia rządu chińskiego. I nawet jeśli nie miał on takiego zamiaru, chiński rząd odegrał niewątpliwą ważną rolę w tym procesie. (za ccm.pl)
Na Haiti docierają tysiące ton kontenerów z żywnością, ale jak alarmują tamtejsi misjonarze większość tej pomocy pozostaje w magazynach. Wiele ekip pomocowych nie ma pomysłu gdzie i od czego zacząć dystrybucję tych dóbr. Magazyny stoją pełne podczas gdy Haitańczycy umierają z głodu, pisze MNN.
Misjonarze z Evangelical Free Church Mission, byli w samym epicentrum trzęsienia. Od początku pracują niezmordowanie, dowożąc żywność, wodę i inne niezbędne środki tym, którzy stracili wszystko.
Praca misjonarzy EFCA jest niezwykle skuteczna. Ponieważ pomoc ONZ ogranicza sie praktycznie tylko do samego centrum stolicy, misjonarze przede wszystkim zajmują się peryferiami miasta, docierając do tych, którzy zostali pozostawieni samym sobie.
Misjonarze współpracują z lokalnymi kościołami, liderami wspólnot i innymi organizacjami misyjnymi by dotrzeć do jak największej liczby potrzebujących. Ostatnio, postanowili wziąć sprawy dystrybucji żywności w swoje ręce. Dwóch misjonarzy udało się bezpośrednio do stacji magazynu WHO, przedstawiając konkretne potrzeby dla trzech kościołów, dwóch ośrodków społecznych i jednego sierocińca. Wrócili z pięcioma tonami żywności. WHO było wdzięczne za inicjatywę misjonarzy, dzięki którym około 2000 osób dostarczono artykuły pierwszej potrzeby, zblokowane dotychczas w magazynie.
Wytrwale pracujący misjonarze z przejęciem mówią też o wielu Haitańczykach, którzy powierzają swoje życie Bogu. W efekcie kryzysu wielu mieszkańców otwarło się na Boga miedzy innymi dzięki doświadczeniu wielkiej dobroci i serdecznej pomocy ze strony ludzi kochających Boga. (za ccm.pl)
Historia Noego, który otrzymał od Boga polecenie zbudowania Arki mającej ocalić przed zagładą jego rodzinę oraz przedstawicieli różnych gatunków zwierząt jest wszystkim doskonale znana. Jak wyglądała Arka? Najnowsze odkrycie rzuca nowe światło na Arkę Noego. Według najnowszych ustaleń, była ona okrągła. Odkryte niedawno prastare tablice pozwalają częściowo rozwiać wątpliwości towarzyszące projektowi Arki Noego. Informacje zawarte na glinianych tabliczkach sprzed 3700 lat mówią o tym, że słynna Arka miała okrągły kształt i zbudowana była z trzciny - twierdzi Irving Finkel z brytyjskiego muzeum, który przetłumaczył sześćdziesiąt linijek tekstu znajdującego się na tablicach.
Irving Finkel stwierdził, że informacja o wyglądzie Arki Noego różni się znacznie od wyobrażeń człowieka współczesnego oraz wizji artystów. Większość osób wyobraża sobie, że Arka Noego była kolosem, który po zesłaniu przez Boga klęski przemierzał morza. Finkel rysuje nieco inną wizję, zgodną z najnowszymi dokumentami. "Arka nie musiała nigdzie płynąć. Miała tylko unosić się na wodzie, a instrukcje zgodne są z typem statku, który oni znali bardzo dobrze." - powiedział Finkel.
Cieszy nas, że odkrycia naukowe, historyczne potwierdzają fakt budowy Arki. Ale jak to z nauką bywa jej ustalenia są poddawane ciągłym korektom, więc teraz czekamy na (korektę) potwierdzenie, mówiące o zgodności biblijnego opisu z faktami historycznymi (Ks.Rodzaju 6:15 "A zrobisz ją tak: Długość arki niech wynosi trzysta łokci, szerokość jej pięćdziesiąt łokci, a wysokość jej trzydzieści łokci.").
Proponowana przez brytyjski rząd ustawa o równości nie będzie miała zastosowania do polityki kadrowej Kościołów chrześcijańskich i innych organizacji religijnych - postanowiła Izba Lordów stosunkiem głosów 216 do 178.
Nadal będą one mogły wzbraniać homoseksualistom i transseksualistom dostępu do prac nauczycielskich, administracyjnych i innych w kościołach oraz prowadzonych przez nie szkołach, organizacjach charytatywnych i centrach wolontariatu.
Gdyby Izba Lordów przyjęła ustawę w wersji zgłoszonej przez rząd, to homoseksualiści mieliby dostęp do wszystkich prac i funkcji z wyjątkiem przewodniczenia modłom, udzielania sakramentów oraz nauczania doktryny wiary.
- Jeśli wolność religii cokolwiek znaczy, to przede wszystkim to, że Kościoły i inne organizacje religijne mogą same decydować w sprawach etyki w zgodzie z własnymi naukami - powiedział w czasie debaty anglikański arcybiskup Yorku John Sentamu.
Dalszy los ustawy i jej ostateczny kształt nie jest znany. Izba Lordów, wyższa izba brytyjskiego parlamentu, trzykrotnie głosowała przeciw jej postanowieniom. Rząd nie wypowiedział się, co w tej sytuacji zrobi.
Mając absolutną większość w Izbie Gmin, Partia Pracy może teoretycznie pójść na konfrontację z Izbą Lordów, ale oznaczałoby to, że podczas kampanii wyborczej laburzyści mogliby znaleźć się w konflikcie z państwowym Kościołem anglikańskim, katolikami i innymi wyznaniami. Wybory parlamentarne spodziewane są 6 maja.
"Ustawa o Równości" (Equality Bill) w trosce o różnorodność w miejscu pracy nakazuje pracodawcom traktowanie gejów, transseksualistów, kobiet z etnicznych mniejszości, osób starszych itd. nie tylko na równi z innymi kandydatami ubiegającymi się o pracę, ale nawet zadbanie o to, by polityka zatrudnienia była w tym względzie proaktywna. (za wp.pl)
Muzułmanie spalili w północnej Sumatrze dwa protestanckie kościoły. Kolejny akt przemocy zbiegł się z opublikowaniem raportu na temat łamania wolności religijnej w Indonezji. Wynika z niego, że w ubiegłym roku na 35 przypadków przemocy wobec mniejszości religijnych, aż 28 wymierzonych było w chrześcijan.
Wahid Institute, czyli indonezyjska organizacja zajmująca się promocją pluralizmu religijnego w tym kraju podkreśla, że za przemoc odpowiedzialne są grupy islamskich ekstremistów, prostym muzułmanom wyznawcy innych religii w Indonezji nie przeszkadzają.
Stojące obok siebie protestanckie kościoły w Sibuhuan zostały puszczone z dymem, ponieważ jak skandowała grupa ponad tysiąca podpalaczy, „było w nich za dużo wiernych i zbyt dużo modlitwy”. Argumentem za zniszczeniem świątyń był też fakt, że nie posiadały one państwowego pozwolenia na działalność. W świetle prawa były więc tylko miejscami modlitwy, a nie kościołami. W Indonezji uzyskanie pozwolenia na wybudowanie chrześcijańskiego kościoła graniczy z cudem. Stąd wiele wspólnot modli się w zaimprowizowanych miejscach, co islamscy ekstremiści wykorzystują jako pretekst do ataku. Dla przykładu wspólnota z Sibuhuan starała się o pozwolenie na wybudowanie kościoła od 1982 r. Jednym z argumentów, by go odmówić był fakt, że liczy tylko 23 wiernych, a w Indonezji do kościoła mogą mieć prawo tylko wspólnoty liczące co najmniej 60 członków. (za wiara.pl)
Translate/Tłumacz













