1 Koryntian 1:10-13 A proszę was, bracia, w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa, abyście wszyscy byli jednomyślni i aby nie było między wami rozłamów, lecz abyście byli zespoleni jednością myśli i jednością zdania. Albowiem wiadomo mi o was, bracia moi, od domowników Chloi, że wynikły spory wśród was. A mówię to dlatego, że każdy z was powiada: Ja jestem Pawłowy, a ja Apollosowy, a ja Kefasowy, a ja Chrystusowy. Czy rozdzielony jest Chrystus?...
Posłuchaj pieśni w wykonaniu autorskim - sł.Anita Puza, muz.Wojtek Hydzik, pt.: JEDNOŚĆ >>>
Wiadomości
„Publiczna modlitwa jest dozwolona, ale tylko jeśli nie wymienia się w niej imienia Jezusa” – tak orzekł jeden z amerykańskich sądów. Orzeczenie dotyczy sprawy w której, pięć lat temu dwie mieszkanki Karoliny Północnej zarzuciły lokalnym władzom dyskryminację religijną.
Posiedzenie rady miasta zaczynało się bowiem od modlitwy prowadzonej przez chrześcijan. Według sądu odnoszenie się w 3/4 modlitwy do Jezusa świadczy o „faworyzowaniu chrześcijan”.
Jak pisze Oskar Górzyński z „Rzeczpospolitej” sędzia pominął fakt, iż 90 proc. mieszkańców owego hrabstwa to chrześcijanie, a na modlitwę zapraszani byli również imamowie i rabini. Pastor Steve Corts, prezes Partnerstwa dla Wolności Religijnej ocenił wyrok sądu jako „złą wiadomość dla wolności religijnej w Ameryce”. (za wiara.pl)
33-letni Filipińczyk Manny Pacquiao jest aktualnym bokserskim mistrzem świata w wadze półśredniej federacji WBO. Posiadał również pięć pasów mistrzowskich innych wag. Część ekspertów uważa go za obecnie najlepszego boksera na świecie. Manny oprócz boksu zajmował się również aktorstwem i nagrywaniem muzyki. Jest też politykiem (w maju 2010 r. został wybrany do filipińskiego parlamentu).
Dziś otwarcie mówi o swoim nawróceniu do Jezusa Chrystusa!
- Jestem pewien, że gdybym umarł w ubiegłym roku albo dwa lata temu, poszedłbym prosto do piekła. Co prawda wierzyłem w Boga, ale po modlitwach robiłem różne złe rzeczy - mówi.
Zmiana w jego życiu nadeszła poprzez sen, który sprawił, że przestał zajmować się hazardem, pić alkohol i być kobieciarzem. Znakomity bokser tak opisuje to, co się wydarzyło w jego życiu:
"We śnie byłem w pięknym lesie. Nagle olśniło mnie jasne światło. Głos zapytał: "Synu, dlaczego ode mnie odchodzisz?" Obudziłem się płacząc. Pamiętam, że płakałem też we śnie. Kiedy dotknąłem mojej poduszki, była mokra. Wstałem, zajrzałem do Biblii i odkryłem, że Bóg czasem przemawia do ludzi w snach. Powiedziałem sobie, że ten sen był rzeczywisty i że muszę zmienić swoje życie. Zmiana przyszła nie tylko dlatego, że jej pragnąłem, a dlatego, że Bóg mnie zmienił".
Pacquiao podkreśla też: "Bycie chrześcijaninem oznacza przyjęcie Chrystusa jako swojego Zbawiciela, Boga. Dlatego mówią o tobie: "chrześcijanin" (ang. "Christian"). Jeśli usuniesz z tego słowa "Christ", zostanie tylko "ian", a to znaczy: "I am nothing" (tłum. Jestem niczym)". (za chn24.pl)
Liczba ludzi religijnych w Australii, Austrii, Holandii, Irlandii, Nowej Zelandii, Czechach, Kanadzie, Finlandii i Szwajcarii spada w bardzo szybkim tempie - pisze w "Newsweeku" Tomasz Stawiszyński.
Trend ten dotyczy też Polaków, gdyż jak uważa Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego - powoli zmniejsza się też liczba ludzi uczestniczących w niedzielnych mszach.
Według profesorów Abramsa, Yaplea i Wienera przyczynami tego stanu rzeczy są przede wszystkim: zmniejszenie zaufania do "wstrząsanych skandalami obyczajowymi i finansowymi instytucji religijnych" oraz niezdolność radzenia sobie z rozwojem medycyny i biotechnologii.
Upadek religii instytucjonalnych nie musi jednak oznaczać zaniku wiary. Religioznawcy Mircea Eliade i Joseph Campbell przepowiadają, że "wkraczamy w erę osobistych, często jednoosobowych religii"- donosi "Newsweek". (za ccm.pl)
Na 5 tys. zł grzywny stołeczny sąd skazał Dorotę Rabczewską - Dodę - za obrazę uczuć religijnych określeniem autorów Biblii jako "naprutych winem i palących jakieś zioła". Wyrok jest nieprawomocny.
Być może popularna gwiazdka nie zbiednieje zbytnio z powodu tej kary, jednak nie to jest najważniejsze. Ważniejsze, według mnie, jest morał z bajki o Dody interpretacji z Biblii: nie wystarczy dużo mówić, trzeba jeszcze wiedzieć, co.
Doda stwierdziła, że raczej wierzy w dinozaury niż w Biblię. Dobrze, że chociaż tyle. Wszakże ogólnie znana jest informacja o jej nader wysokim IQ. Pastorzy w USA twierdzą, że nie wierzą w ewolucję. Ci z kolei w powszechnym odbiorze nie kreują się tym stwierdzeniem na równie inteligentnych ludzi jak wspomniana Doda.
Tyle że pastorzy przy okazji nie twierdzą, że Darwin, który teorię ewolucji wykombinował, był zapijaczonym miłośnikiem leczniczych czy innych ziół.
Głupoty można opowiadać. Dobry kawał nie jest zły. Cięty dowcip jest też oznaką inteligencji, ale do momentu, kiedy nie zaczyna się kogoś obrażać.
A co do obrazy, to w tym procesie – poza uczuciami religijnymi – obrazić chciano również inteligencję zupełnie przeciętnych, nie tak wybitnych jednostek jak Doda. Nawet taki zwykły człowiek jak ja wie, że „napruty” nie znaczy „dobrze nastawiony”. Sąd się skonsultował ze specjalistami i tę opinię podzielił. Co za szczęście. Prostaczkowie górą! (Jan Drzymała/info.wiara.pl)
W niektórych regionach Pakistanu chrześcijanie żyją w gorszych warunkach niż niewolnicy, zaś władze nie reagują nawet, gdy gwałcone i torturowane są dzieci chrześcijan.
W tym dramatycznym tonie sytuację wyznawców Chrystusa w regionie Karaczi opisuje katolicki polityk Michael Javed. Wskazuje on, że pakistańskim władzom coraz wyraźniej zależy na wyeliminowaniu chrześcijańskiej obecności w tym kraju.
Jak twierdzi Javed, w niektórych miejscowościach tworzone są nawet specjalne „cele gwałtu”. Jeśli rodzice, przeważnie bardzo ubodzy, nie są w stanie wykupić dzieci, islamscy oprawcy torturują je tak, że trudno je rozpoznać. Tylko w grudniu na peryferiach Karaczi zgwałcono 15 chrześcijanek. Przypadków może być jednak o wiele więcej, ponieważ rodziny, obawiając się zemsty oprawców, nie informują o tym policji.
Pakistański polityk wskazuje, że sprawcami fali terroru są głównie radykalni muzułmanie. Oskarżają chrześcijan o prozachodnie sympatie, wskazując, że nie mają prawa do swych miejsc kultu. Atakowane są także domy chrześcijan, jak ostatnio w Butukaluni. Policja jednak nie interweniowała. (za ccm.pl)
Biblia zalicza kolejny sukces wydawniczy. Ogromnym zainteresowaniem cieszy się jej nowe tłumaczenie w Norwegii. W 2011 r. Pismo Święte okazało się bestsellerem.
Pierwsze od 30 lat tłumaczenie Biblii na jęz. norweski znajdowało się wśród najlepiej sprzedających się książek w Norwegii niemal każdego tygodnia od jego publikacji w październiku. Do tej pory w tym skandynawskim kraju sprzedano prawie 80 tys. egzemplarzy Biblii w nowym tłumaczeniu, co znacznie przekroczyło oczekiwania. Już pierwszego dnia sprzedaży wykupiono 25 tys. kopii.
Opracowanie nowego wydania Pisma Świętego trwało 11 lat. Jego koszt wyniósł 5 mln dolarów. Nad pierwszym etapem tłumaczenia z języków greckiego i hebrajskiego na norweski pracowało 30 tłumaczy, duchownych i pracowników naukowych. Następnie przygotowany przez nich tekst przeszedł adaptację u 12 norweskich literatów.
Ideą nowego tłumaczenia było przystosowanie tekstu Biblii do przyjęcia go przez współczesne społeczeństwo. Jego styl został zbliżony do obecnie używanego języka. Dzięki profesjonalizmowi uczonych, którzy pracowali nad projektem, powstał dokładny i jednocześnie w pełni literacki przekład Starego i Nowego Testamentu.
Biblijna leksyka w nowym tłumaczeniu uległa pewnym zmianom. Wiele tradycyjnych terminów i zwrótów zamieniono ich współczesnymi analogiami. Przykładowo słowo "nierządnica" zastąpiono "prostytutką".
Tego typu tłumaczenie ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Nikt nie zaprzecza jednak, że jego publikacja była w Norwegii ważnym wydarzeniem kulturowym. Norwegia liczy niecałe 5 mln mieszkańców. (za chn24.pl)
John Grisham jest znanym amerykańskim bestsellerowym autorem książek i adwokatem. Pisze thrillery prawnicze i kryminały. Sławę przyniosła mu między innymi powieść "Czas zabijania". Wiele jego książek doczekało się adaptacji filmowych. Do tej pory sprzedano 250 mln egzemplarzy jego dzieł na całym świecie. John Grisham jest popularny również w Polsce.
Niewielu wie jednak, że ten słynny autor wierzy w Jezusa Chrystusa. Razem z żoną uczy w szkółce niedzielnej Pierwszego Kościoła Baptystów w mieście Oxford w amerykańskim stanie Mississipi.
O milionach dolarów, które zarabia dzięki swym dziełom, mówi:
"Cały czas pytałem Boga: dlaczego ja? Nie wiem, dlaczego akurat mi się to przytrafiło. Ale Bóg ma w tym cel. Możemy teraz przeznaczać znaczne ilości pieniędzy na Jego dzieło. Być może dlatego... Wiele funduszy przekazujemy na działalność kościołów, misji i organizacji dobroczynnych".
Ale Grisham nie tylko dzieli się swym bogactwem. Poświęca również czas na podróże misyjne. Dzięki nim wciąż jest świadomy, jak wiele posiada, a także jak niektórzy ludzie mało posiadają, by móc związać koniec z końcem. (za chn24.pl)
Translate/Tłumacz


















