Gniew
Dodane przez Redakcja dnia 11 listopad 2006 05:52:11


Autor: Billy Graham


Gniew jest jednym z najbardziej niszczycielskich grzechów ludzkich. Jest to jedyny grzech, do którego popełnienia zdolny jest każdy człowiek. Nawet maleńkie dziecko miewa napady złości i np. nie je obiadu. Chłopczyk w napadzie złego usposobienia demoluje mieszkanie. Żona traci cierpliwość i dostaje bólów głowy. Mąż gniewa się i traci apetyt. Wszystkich członków rodziny zatruwa jad złości. Żaden człowiek od urodzenia nie jest wolny od tej choroby ludzkiej natury.

Gniew powoduje wyrzuty w sercu, niezgodę w domu, rozdrażnienie w społeczeństwie i zamieszanie w państwie. Częste silne napady gniewu powodują rozbicie domu. Jadowita złość może zająć miejsce rozsądku i wprowadzić zamieszanie do interesów handlowych. Ostry nóż oburzenia, wyostrzony na osełce gniewu, często niszczy przyjaźń.

Gniew jest zwalczany przez Kościół i potępiony przez Pismo Święte. Gniew zabija, rani, napada, powoduje u swych ofiar fizyczne i moralne szkody. Jak strzelba nabita wielkim ładunkiem, często razi swym odrzutem tego, który ją dzierży, wyrządzając jednakową szkodę skrzywdzonemu i krzywdzicielowi.

Ponieważ gniew przyniósł światu tak wiele nieszczęść i zamieszania, Bóg brzydzi się nim. W Psalmie 37,8 czytamy: "Przestań gniewu, a zaniechaj popędliwości. Nie zapalaj się gniewem, abyś miał źle czynić". Jezus potępił go w zdecydowanych słowach  i przyrównał gniew do strasznego grzechu morderstwa. "A ja wam powiadam, iż każdy, który się gniewa na brata swego bez przyczyny, będzie winien sądu - powiedział w Ewangelii św. Mateusza 5,22 - a ktokolwiek rzecze: błaźnie, będzie winien ognia piekielnego". Mądry Salomon w Księdze Przypowieści 16,32 powiada: "Lepszy jest nierychły do gniewu, niźli mocarz, a kto panuje sercu swemu lepszy jest, niźli ten, co dobył miasta". Również w Liście Powszechnym św.Jakuba 1,19 Biblia mówi: "A tak, bracia moi mili, niech każdy człowiek będzie prędki do słuchania, ale powolny do mówienia, powolny do gniewu".

Gniew jest wstrętnym grzechem, ponieważ zdradza w człowieku naturę zwierzęcia. Niektórzy ludzie są tak długo sympatyczni, mili i przyjemni, dopóki nie opanuje ich wściekłość, a wtedy zmieniają się w odpychające, nierozumne stworzenia, podobne bardziej dzikim bestiom niż cywilizowanym ludziom. Doktorzy powiadają, że organizm musi produkować większą ilość specjalnych substancji, aby uspokoić system nerwowy, gdy uczucia człowieka są zbyt wzburzone. Osoba o gwałtownym usposobieniu zużyje tę dodatkową dawkę energii do podsycania swej pasji zamiast do gaszenia ognia.

Gniew nie tylko wyzwala zwierzęcą naturę człowieka, ale też stanowi przeszkodę w składaniu chrześcijańskiego świadectwa. Piotr, rozgniewany na żołnierzy rzymskich, dobywa miecza i odcina ucho jednemu ze sług. Ale Jezus skarciłl go za ten gniew. "Wszyscy, którzy się do miecza wezmą, od miecza zginą" - mówi w Ew. św.Mateusza 26,52. Wiele chrześcijańskich świadectw zostało zniweczonych przez gniew cielesny.

Pewna wierząca niewiasta bardzo pragnęła, aby jej mąż poznał Chrystusa. Gdy jednak kaznodzieja rozmawiał z jej mężem o jego duszy, zadziwił się, gdy usłyszał od niego: "Nie jestem człowiekiem specjalnie niereligijnym, lecz jeśli chrześcijaństwo ma uczynić mnie tak popędliwym i skorym do gniewu jak moją żonę, wolałbym nie mieć z nim nic wspólnego". Kaznodzieja powtórzył dokładnie słowa mężatej niewieście. Ona nie zdawała sobie sprawy, że do tego stopnia nie potrafi nad sobą panować. Uklękła razem z kaznodzieją do modlitwy i we łzach wylała swoje serce przed Bogiem. W kilka dni później, gdy mąż jej powracał z połowu ryb, zaczepiłl wędką kosztowną lampę i strzaskał ją na kawałki. Przerażony stał, zatykając uszy w oczekiwaniu następnego hałasu - wybuchu gniewu swojej żony. Ale czekał nadaremnie. Podniósłszy oczy, zobaczył uśmiechniętą żonę i usłyszał jej głos: "Nie martw się, mój drogi, takie wypadki zdarzają się w najlepszych rodzinach".
 - To znaczy, że nie gniewasz się na mnie? - zapytał.
 - Nie, mój drogi, to już należy do przeszłości. Przykro mi, że bywałam tak niecierpliwa dotychczas, ale obecnie Bóg pomaga mi utrzymać panowanie nad sobą.
W kilka tygodni później jej mąż przyłączył się do tego Kościoła, do którego należała jego żona. Świadectwo jej zostało wzmocnione przez to, że Duch Boży pomógł jej zapanować nad swym gniewem.
Gniew sprawia również, że ludzie tracą radość życia. "Przeczżeś się zapalił gniewem, a dlaczego spadła twarz twoja?" - mówi Bóg do Kaina, w którym gniew wyrugował radość (1.Mojż. 4,6). Najgorsze jest to, że tracąc panowanie nad sobą, tracimy również przy tym i inne rzeczy. Tracąc panowanie, tracimy przyzwoity język, tracimy dobrą opinię, tracimy przyjaźń, tracimy szansę życiową, traci się skuteczność świadczenia.
Gniew jest ojcem morderstwa. Przed zabiciem Abla Kain był owładnięty gniewem. To gniew odwodzi kurek pistoletu zabójcy. Gniew przygotowuje trucicielowi truciznę i ostrzy sztylet mordercy. To on wznieca ogień pasji, rozdmuchuje płomień zawiści, a duszę pozostawia nagą i spustoszoną. Oczywiście, mowa tu o gniewie bezrozumnym, niesprawiedliwym, takim, który wprawia w szał, chłosta niewinnych, wprowadza zło i niezgodę do domu i w społeczeństwie. Bóg nienawidzi takiego gniewu.
Bardzo wielu z nas jest winnych tego trującego grzechu. Choć, pragnąc się usprawiedliwić, zwalamy winę na usposobienie za nasz nieopanowany gniew, to jednak w głębi coś nam mówi, że to nieprawda. Czujemy, że zasmuciliśmy Ducha Bożego, gdy włada nami, opanowuje nas duch gniewu.
Cóż zatem możemy począć z tym grzechem usposobienia? Czy wiara chrześcijańska daje na to odpowiedź? Czy Chrystus może uspokoić burzliwe morze gniewu, jak dawno temu uciszał Morze Galilejskie? Gdyby nie było sposobu przezwyciężenia gniewu, gdyby nie było metody opanowania go, Bóg nigdy by nie powiedział w Psalmie 37,8: "Przestań gniewu, a zaniechaj popędliwości". Bóg nigdy nie wymaga działania niemożliwego do osiągnięcia. W Chrystusie istnieje zwycięstwo nad grzesznym gniewem. Nawet Plutarch powiedział: "Stwierdziłem, że gniew nie jest chorobą nieuleczalną, jeśli ktoś pragnie uzdrowienia".
A więc pierwszym krokiem do przezwyciężenia nieuzasadnionego gniewu jest chęć pozbycia się go. Powinna wystąpić do przodu wola i oznajmić: "Muszę coś począć ze swoim gwałtownym usposobieniem". Oznacza to, że zaprzestałeś już usprawiedliwiania się słowami: "Cała moja rodzina jest gwałtownego usposobienia, odziedziczyłem to po matce" lub "Każdy od czasu do czasu traci panowanie nad sobą, czy jest w tym coś złego?" Musisz go uznać za brzydki, jadowity grzech, zarówno w oczach Bożych, jak i w twoim własnym przeświadczeniu.
Po drugie musimy wyznać ten zły gniew Bogu i prosić go o przebaczenie za napady gniewu i niespokojne usposobienie. Jeżeli gniew jest grzechem, jeżeli złość na brata bez powodu pociąga za sobą sąd Boży - powinniśmy znienawidzieć ten grzech, pogardzać nim i szukać Boskich dróg przezwyciężenia go. W 1 Liście św. Jana czytamy: "Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy, aby nam odpuścił grzechy i oczyścił nas od wszelkiej nieprawości".
Każdy wie, że krewkie, gwałtowne usposobienie jest nieprawe i niechrześcijańskie. Bóg w swej miłości i łasce obiecał przebaczać nam grzechy i oczyszczać nas z nich. Nie oznacza to, że ludzie mają stać się słabymi, bezwolnymi istotami bez odwagi i ducha, lecz nasze usposobienie, które służyło gniewowi, obecnie staje się narzędziem błogosławieństw. Język, który dopuszczał się niegdyś profanacji, staje się narzędziem czci. Dłonie, które zadawały ból, stają się narzędziami uzdrowienia. Stopy, depczące ścieżki gwałtu, poruszają się po drodze miłości i usługiwania. Dzikie konie namiętności, opanowane przez Ducha, stają się teraz służącymi, nie panami. To właśnie miał na myśli Jezus, mówiąc: "Błogosławieni cisi". Przypomnijmy sobie Piotra przed zmartwychwstaniem i po zesłaniu Ducha Świętego. W obozie nieprzyjaciół przysięgał, że nie zna swego Pana, płonie gniewem na żołnierzy, którzy uwięzili Chrystusa. Jego złość była marnym świadectwem ucznia pokornego Galilejczyka. Lecz kiedy w dzień piędziesiątnicy Duch Boży wszedł do jego serca, potrafił on opanować swoje usposobienie. Nigdy już nie użył swego języka dla zniewagi. Nigdy nie użył swoich rąk dla zadawania gwałtu. Nigdy nie podniósł głosu w zaparciu się swego Pana. Nigdy noga jego nie postała w obozie wroga. Nie pozbył się on swego usposobienia, ale zwrócił je w odpowiednim kierunku, dla odpowiednich celów. Usposobieniem jego kierował Duch Boży. Nawrócenie do Chrystusa nie uczyniło go człowiekiem słabszym, lecz mocniejszym. Nigdy już nie gniewał się w sposób grzeszny.

Ty też możesz stać się człowiekiem łagodnego serca. Słowo :"łagodnego serca" oznacza tutaj, że będzie nim kierował Duch Boży. Jak dawniej nieokiełznana dzika siła, tak teraz Duch Boży może zapanować nad twoim językiem i namiętnościami twej duszy, jeśli swe serce i życie poddasz Jezusowi Chrystusowi.

Należy jednak pamiętać, że według nauki Biblii istnieje również gniew słuszny i usprawiedliwiony. Nawet możemy grzeszyć, nie płonąc w pewnych okolicznościach słusznym gniewem. Jest więc usprawiedliwiony i zalecany w oczach Bożych rodzaj gniewu. Oto jego przykłady: Mamy gniewać się, mamy płonąć słusznym oburzeniem na widok grzechu, zepsucia i niemoralności wokół nas. Mamy prawo do słusznego oburzenia na widok plugawej literatury na stoiskach księgarskich. Mamy prawo oburzać się na korupcję, łapownictwo spotykane nawet w wysokich urzędach. Mamy oburzać się na zepsucie ogarniające miasta, na bandytów na naszych ulicach. Wszystko to są przedmioty usprawiedliwionego gniewu.
Istnieje jeszcze trzeci rodzaj gniewu - jest nim gniew Boży. Czytamy o nim w Liście apostoła Pawła do Rzymian 1,18: "Bo gniew Boży objawia się z nieba przeciwko wszelkiej bezbożności i niesprawiedliwości ludzi, którzy wstrzymują prawdę przez niesprawiedliwość"; a w Liście do Kolosan 3,6: "Z powodu, których gniew Boży przychodzi na synów opornych".
Grzech czai się w zasięgu Jego wzroku, świętość Boża wybucha gniewem przeciwko grzechowi.

Każdy może przyjść do Chrystusa i dzięki Bożej mocy, zamienić to co złe, w dobro.