Okropne jedzenie, twarde łóżko, dość…


Autor: Edward Lorek


Wakacje, czas letnich wyjazdów i urlopów nie jest, jak sądzę, dobrą okazją do zbyt głębokiego rozważania ważnych i trudnych życiowych problemów. Jest to przecież czas oczekiwanego od dawna odpoczynku, odświeżenia, by po powrocie z nową energią przystąpić do swoich codziennych obowiązków i pracy. Niemniej jednak w chwilach wolnych od „wakacyjnych zajęć” proponuję zastanowienie się nad jedną z wielu, lecz bardzo powszechną skłonnością. To, co mam na myśli dość obrazowo przedstawia zasłyszana gdzieś przeze mnie historyjka.

Pewien człowiek postanowił udać się do klasztoru. Zostać zakonnikiem – od dawna było to jego marzeniem. Gdy udał się do upatrzonego klasztoru, został przyjęty przez przełożonego. Jakie warunki muszę spełnić, bym mógł tu pozostać? - zapytał przełożonego. W odpowiedzi usłyszał warunek, który wydał się mu niewiarygodnie trudny: W tym klasztorze zakonnikom wolno wypowiedzieć tylko dwa słowa, raz na rok. Po chwili zastanowienia, choć z niemałymi obawami nasz bohater zdecydował się pozostać. Wprowadzono go więc do przygotowanej dla niego celi klasztornej. Przez kolejne dwanaście miesięcy nie wypowiedział ani jednego słowa. Po tym czasie został wezwany przez przełożonego, który udzielił mu prawo wypowiedzenia dwóch słów. Ten bez wahania powiedział: „okropne jedzenie” i zaraz potem wrócił do swojej celi. Po kolejnym roku milczenia nasz adept życia klasztornego ponownie został wezwany do przełożonego. Tym razem powiedział: „twarde łóżko” i wrócił ponownie do swojej celi. Gdy nadszedł czas jego trzeciej wypowiedzi, wyrzucił z siebie z goryczą: „dość, rezygnuję”. Przełożony klasztoru przyjął jego słowa i decyzję bez oznak zdziwienia. Dodał tylko na pożegnanie: „Będąc tutaj przez trzy lata nie robiłeś nic innego, tylko narzekałeś, ciągle byłeś z czegoś niezadowolony. Widać, że takim byłeś zanim tu przyszedłeś; kierowało tobą niezadowolenie z tego, co miałeś wcześniej. Odchodząc stąd pozostajesz nadal takim samym. Ten problem tkwi głęboko w tobie, a nie w zewnętrznych okolicznościach twojego życia.”

Zapewne każdy z nas znajdzie wiele powodów do narzekania wynikających z okoliczności i warunków swojego życia. Wydaje się, że gdyby to, co nas otacza uległo zmianie, wtedy i nasza postawa życiowa mogłaby się zmienić. Podczas upałów mamy oczywisty powód do narzekania na wysoką temperaturę, zaś gdy pada deszcz i jest zimno, powód wydaje się jeszcze bardziej uzasadniony. A gdyby tego było za mało, to przecież można prawdopodobnie narzekać, że woda w morzu była za zimna, a ceny zbyt wysokie - nie wspominając polityki, co w niej się dzieje i dokąd zmierza. Z pewnością są i tacy, którym powyższe powody może nie zaprzątają umysłów: nie mają pracy, sami, czy też ktoś z ich najbliższego otoczenia utracił zdrowie itd. Takie przeżycia wydają się jeszcze bardziej usprawiedliwiać wyrażanie swojego niezadowolenia, użalanie się nad swoim losem – słowem, są powodem do narzekania. Pozostaje jednak pytanie: jak dalece ulegamy temu zjawisku, które przecież tak łatwo może przekształcić nasze uprawnione niezadowolenia i powody do narzekania w styl naszego życia, niezależny od napotykanych okoliczności. Wydaje się, że to zjawisko jest coraz bardziej powszechne. W wielu przypadkach zaczyna być zaliczane nawet do tzw. dobrego tonu. Nie sugeruję, że wyrażanie swoich negatywnych uczuć wobec okoliczności zewnętrznych jest niewłaściwe. Niewłaściwym staje się wówczas, gdy powtarzane ciągle na nowo słowa przeobrażają się w narzekanie, biadolenie czy szemranie. Narzekania nie powinno być w życiu chrześcijanina z kilku powodów:

1. Narzekanie nie podoba się Bogu.

Czytając Biblię łatwo zauważyć, że Bóg ostro i zdecydowanie reagował na przejawy narzekania, w szczególności gdy miało ono miejsce w życiu ludzi przez Niego powołanych. Ich przejawy narzekania czy niezadowolenia nie od razu były przez Boga oceniane źle. Bóg często użalał się nad ich losem i zmieniał okoliczności ich życia. To jednak często i tak ich nie zadowalało, nie pobudzało do wdzięczności. Woleli pozostać przy swoim narzekaniu, tracąc przychylność Boga. Narzekając hermetyzujemy swoje życie koncentrując je prawie wyłącznie na problemach. To wyklucza możliwość zauważania wielu innych dziedzin, mogących być podstawą naszej satysfakcji, zadowolenia i wdzięczności. Innymi słowy; narzekając świadczymy, że jeśli nawet Bóg nas ma w swej opiece, to jest ona niewystarczająca. Dowodzimy, choć nie wprost, że Bóg nie jest wystarczająco wielki, dobry i łaskawy wobec nas. Warto uświadomić sobie, że choć narzekanie nie jest postrzegane powszechnie jako grzech, dopuszcza się zniekształcania wizerunku Boga, co jest grzechem.

2. Narzekanie ma destruktywny charakter.

Ludzie wpadający w sidła narzekania bardzo szybko tracą pogodny nastrój i radość z życia. Oceniając z boku, co każdemu z nas przychodzi stosunkowo łatwo, możemy nieraz, słuchając narzekania niezadowolonej osoby widzieć, że jej powód jest niewspółmiernie mały w porównaniu z wieloma jego sukcesami. Powstrzymujemy się jednak od zwrócenia takiej osobie na to uwagi, w obawie o uznanie nas za osobę pozbawioną woli zrozumienia, a może nawet niechętną do współczucia. Narzekanie prowadzi do duchowego zaułka, z którego pozornie nie widać żadnego sensownego wyjścia. Czy aby zawsze? Tu wspomnę inną historyjkę opisującą dość tragiczny wypadek, jaki wydarzył się pewnemu farmerowi ciągnącemu za swoim samochodem przyczepę z koniem i psem. Na ostrym zakręcie wypadł z drogi, spadając dodatkowo z wysokiej skarpy. Po pewnym czasie przejeżdżający patrol policyjny zauważył rozbity samochód i przyczepę. Po kilku chwilach policjanci zeszli, by przyjrzeć się, co się stało i czy można udzielić poszkodowanym pomocy. Przed ich oczami ukazał się widok chrapiącego z bólu konia z połamanymi nogami. Po krótkiej wymianie zdań decyzja była tylko jedna. Jeden z policjantów wyjął swój pistolet i zakończył cierpienie zwierzęcia. Z drugiej strony zobaczyli przygniecionego psa, którego stan również nie dawał szans na wyleczenie. Procedura została powtórzona. Wreszcie zaczęli zaglądać do pogniecionego od upadku samochodu, czy nie ma tam ludzi. Jakież było ich zdziwienie, gdy zauważyli tam farmera solidnie poturbowanego, z połamanymi żebrami, który na pytanie, jak się czuje, zadane przez wciąż trzymającego w swoich rękach pistolet policjanta, odpowiedział: oh, wspaniale!, chyba nigdy nie czułem się lepiej niż teraz. Farmer był świadkiem tego, jak wcześniej policjanci rozwiązali problem cierpienia jego konia i psa.

3. Narzekanie działa zniechęcająco na otoczenie.

Taka sytuacja pojawiła się w historii wędrówki narodu izraelskiego po pustyni. Ludzie narzekali: a to na brak wody, a to na brak mięsa; tak, że w końcu nawet Mojżesz, będąc blisko Boga nie wytrzymał i życzył sobie raczej umrzeć niż iść dalej. Narzekanie jednych wprowadza stan zniechęcenia u innych. Traci się motywację, tracą swoją atrakcyjność wcześniej wymarzone cele. Życie traci sens. Przypomnę w tym miejscu znane wydarzenia jakie miały miejsce w więzieniu w Filippi (Dz. 16,19-30). To przykład, w którym ap. Paweł miał „solidny powód” do narzekania. Zdecydował się jednak w tej trudnej dla siebie sytuacji na wielbienie Boga. Nie skupiał swojej uwagi na negatywnych faktach, lecz zaczął rozkoszować się swoją pozycją w Bogu. W rezultacie nastąpiła zmiana jego sytuacji, ale co chyba jeszcze ważniejsze – była to jedna z najskuteczniejszych ewangelizacji.

Kto więc, jeśli nie my, krzewić będzie nadzieję, gdy wokół wszystko wydaje się być beznadziejne?

dnia 05.05.2007 16:16 2140 czytań · Drukuj


Mp3 Player




Czy Polacy są tolerancyjni wobec innych wyznań

Tak

Nie

Nie mam zdania





Copyright Radmin© czerwiec 2006
Główna  Czytelnia  Biblia  Poezja  Zasady wiary  Dekalog  Słownik  Współpraca  Polityka prywatności  Kontakt

Prosimy o przestrzeganie praw autorskich. Przedruki dozwolone wyłącznie po uzyskaniu zgody Ewangelista.pl
Przedstawione materiały są zgodne z zasadami naszej wiary, nie jest to jednak jednoznaczne z pełnym poparciem prywatnych postaw i zasad wiary
poszczególnych autorów oraz prezentowanych przez nich poglądów.

PHP-Fusion PL

4,757,844 unikalnych wizyt od czerwca 2006

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.


Treść reklam nie zawsze pokrywa się z poglądami Redakcji.