Zdrada!


Autor: Rev. Lech Foremski

Czy jest ktoś, kto boleśnie nie otarł się o zdradę, a może sam był wykonawcą tego ciemnego dotkliwego cierpienia? Abym nie został posądzony o hipokryzję przyznam się, że przechodząc ulicami życia niejednokrotnie dopuściłem się zdrady i cierpiałem, gdy mnie zdradzono. Czy zatem jest wskazane poruszać tak irytujący i niemalże każdego obnażający temat? W jakim celu mielibyśmy rozmyślać o tych przykrych odczuciach, z którymi już zmagaliśmy się lub będziemy musieli dotkliwie się zderzyć? Niemal każdy, kto doświadczył zdrady pragnie jak najszybciej o tym zapomnieć. Zgodzę się, że przykry to temat, ale nie pozostawię go, albowiem mam zamiar zrozumieć, i obejrzeć ten bolesny aspekt naszego życia z różnych stron. Dlatego postawię na początku naiwne pytanie:
- Co to jest zdrada?
No, i mam następny dylemat; z jakiego miejsca mam się uporać z tym pytaniem? Aby podejść fundamentalnie do tego nadzwyczaj ludzkiego problemu pragnę w pierwszej kolejności spojrzeć na sprawę z Bożej perspektywy, gdyż pragnąłbym zaznaczyć, że nie tylko my ludzie odczuwamy ból w tym temacie, ale także i nasz Stworzyciel cierpi z powodu zdrady. Dlatego nie powinno nikogo zdziwić, że postawię następną dość prostoduszną w tym przedmiocie interpelację:
- Co to jest bożek?
Odpowiedź jest prosta: "Bożek jest zamianą pojęcia prawdziwego niewidzialnego i duchowego Boga na jakieś materialne o nim wyobrażenie, jeżeli uwielbiamy cokolwiek innego niż prawdziwego Boga, jest to "zdradą" wobec Niego. Czyli mówiąc inaczej; bałwochwalstwo jest zaspokojeniem intelektu poprzez uwielbianie koncepcji, fantazji o Bogu, wyobrażanie sobie czegoś w zastępstwie prawdziwego Boga. A to jest zdradą wobec Boga!" Zdrada ta bezpośrednio prowadzi do zatracenia podstawowych zasad moralnych opartych na stworzonych przez Stwórcę praw. Pismo Święte potwierdza to w takich słowach:
"I nie dość, że zbłądzili co do poznania Boga, ale ponadto żyjąc w wielkim zamęcie niewiedzy, to tak wielkie zło nazywają pokojem...
Wszędzie się wmieszały krew i morderstwo, kradzież i podstęp, zniszczenie, zdrada, gwałt, krzywoprzysięstwo, ucisk dobrych, niepamięć dobrodziejstw, znieprawienie dusz, grzechy przeciwne naturze, rozprzężenie w małżeństwach, cudzołóstwo i bezwstyd. Kult bożków, niegodnych nazwania - to początek, przyczyna i kres wszelkiego zła. Albo szaleją w zabawie, albo prorokują fałszywie, albo niegodziwie żyją, albo przysięgają pochopnie: zawierzyli bezdusznym bożkom i po krzywoprzysięstwie nie boją się nieszczęścia. Ale przyjdzie na nich kara słuszna za jedno i drugie, że źle myśleli o Bogu, trzymając się bożków, i że gardząc uczciwością, przysięgali przewrotnie na kłamstwo. Bo nie potęga bóstw, wzywanych w przysiędze, lecz kara, grzesznikom należna, przychodzi zawsze po przestępstwie bezbożnych." (Ks. Mądrości 15:22; 25-31)
W liście św. Jakuba 4:4 czytamy: "Czy nie wiecie cudzołożnicy, że przyjaźń ze światem jest cudzołóstwem, zdradą przeciwko Bogu". Jeśli jesteśmy świadomymi chrześcijanami, a przyjaźnimy się ze światowymi systemami wartości, to apostoł Jakub nazywa takie zachowanie, "zdradą i bałwochwalstwem". Skoro nasze emocje i uczucia kierujemy do świata i jego systemów wartości, czyli, gdy lubimy to, co uwielbia świat, to jako chrześcijanie grzeszymy, zdradzając Boga. Skoncentrowanie się na czymś, do czego nie należymy i co do nas nie należy, jest zdradą. Podobnie rzecz się ma z ludźmi żyjącymi w związku małżeńskim, jeśli angażują się w niemoralność lub pornografię, to popełniają wobec siebie zdradę! Zaangażowanie się w pornografię jest procesem intelektualnym, uczuciowym i fizycznym, w Bożych oczach naruszającym prawo w takim samym stopniu jak fizycznie popełnione cudzołóstwo. Pornografia to nie są tylko obrazy i słowne opisy, ale także i rozniecone pragnienia, które domagają się swego niemoralnego zaspokojenia, doprowadzając niejedno małżeństwo do destrukcji i upodlenia, a tym samym zdrady wobec zdrowych Bożych zasad intymności małżeńskiej.
Możemy objechać cały świat i wszędzie zobaczymy, że ludzie są nie moralni i nieuczciwi wobec swoich współmałżonków, a "zdrada małżeńska" jest znana w każdej szerokości geograficznej. W prymitywnych szczepach Nowej Gwinei, w Afryce, Rosji, Ameryce, wszędzie występuje zdrada i niemoralność. Dlaczego tak się dzieje? Aby odpowiedzieć na te trudne pytanie musimy cofnąć się do czasu idealnego planu Bożego stworzenia. Na początku Bóg miał proste założenie, że będą dwie osoby, mężczyzna i kobieta i z tego związku między nimi stworzy się dziecko, w ten oto prosty sposób zawiąże się ludzka rodzina.
Humaniści konstatują, że nie koniecznie mężczyzna i kobieta mają tworzyć rodzinę, twierdzą, że rodziną mogą być ludzie tej samej płci mieszkający ze sobą w jednym domu. Oczywiście, podchodzą do tego tematu statystycznie. Biologia mówi jednak, że nie jest to prawdą. Ja wierzę, że jeden mężczyzna i jedna kobieta są po to by wydać na świat dziecko, także i biologia potwierdza, że jest to podstawowa cząsteczka wielkiej ludzkiej rodziny. Również Boży ideał stwierdza, że mężczyzna i kobieta są tą podstawą rodziny. Gdyby tak nie było z pewnością wyginęłaby ludzka rasa. A więc definiując stwierdzamy, że Bóg chce, aby był jeden ojciec, jedna matka, aby kochali się, byli sobie nawzajem wierni, by kochali Boga swego Stwórcę, a spłodzonemu przez siebie dziecku byli oddani. W tej prostej definicji pragnę określić tylko to, co było Bożym idealnym, fundamentalnym założeniem na samym początku. Poruszając się w tych ramach możemy liczyć na Bożą akceptację i opiekę.
Bóg wymaga, aby mąż i żona, bez cienia wątpliwości mogli powiedzieć:
- To jest dziecko przez nas stworzone, i będziemy wspólnie się nim opiekowali.
Jest to stała deklaracja i poświadczenie wierności małżeńskiej w afirmacji miłości rodzicielskiej, która będzie się potwierdzała w opiece, zainteresowaniu, dyscyplinowaniu i wychowywaniu pochodzącego z tych dwojga ludzi dziecka. Rodzice opiekują się dzieckiem, a dziecko jest podporządkowane rodzicom. Taki jest prosty model rodziny podążającej Bożymi drogami. Tak też wygląda prosty Boży ideał. Jeśli w tym idealnie stworzonym prawie Bożym umieścimy "zdradę małżeńską", to wówczas "dziecko" zrodzone w takim związku staje się produktem kontrowersyjnym, niepewnym swego pochodzenia. Oczywiście, w dniu dzisiejszym mamy możliwość badań genetycznych, ale jeśli nawet małżonkowie wyjdą z tej próby zwycięsko i dla ich wspólnego dobra pozostaną ze sobą, to jednak przeżyta przez nich "zdrada" stworzy w ich związku dystans i nieufność, a dziecko nie otrzyma takiej samej miłości i akceptacji, jaką by otrzymało gdyby do tych wątpliwości nigdy nie doszło. Zdrada naraża rodzinę na niebezpieczeństwo rozpadu lub degeneracji. Rodzice uwikłani w zdradę, przestają być gwarantem bezpieczeństwa i zdrowego kształtowania osobowości dziecka oraz możliwości określenia mu właściwego kierunku życia. Ponieważ te wszystkie wartości wynikają z podporządkowania się Bożemu prawu mówiącemu: "Nie cudzołóż". Te idealne Boże wymaganie nie jest głupim utrudnieniem życia lub niezrozumieniem skomplikowanych ludzkich uczuć, ale jest gwarantem stabilnego społeczeństwa i szczęśliwego życia rodzinnego.
Celem nieprzyjaciela jest niedopuszczenie, aby ktokolwiek ufał w Bożą czystą i świętą koncepcję, niewinności intymnego życia małżeńskiego, i w ramach tego Bożego planu był szczęśliwy i wewnętrznie zaspokojony. Zatem wrogie Bożemu porządkowi siły krzyczą nęcącymi słowami i zachęcają kolorowymi obrazkami magazynów, plakatów i filmów, a wszystko w tym celu, aby nam powiedzieć:
- Nie wierzcie Bogu! Bóg jest zbyt święty i na tych sprawach zupełnie się nie zna! Ja jestem seksualnym ekspertem, i tylko ja jestem w stanie zaspokoić wasze tęsknoty i pragnienia! Popaczcie, z jaką nonszalancją i swobodą o tych sprawach mówię. Dla mnie nie ma żadnych barier ani ograniczeń, tylko ja znam się na tych rozkoszach!
Wielu ludzi myśli, że w tym jazgotliwym wrzasku medialnym jest wielka racja - bo faktycznie, jakże Bóg może znać się na takich sprawach, jak współżycie seksualne? Jesteśmy niemal pewni, że Bóg brzydzi się tymi sprawami. A przecież, nie kto inny, ale Bóg zaprojektował, ukształtował nasze ciała ich funkcje biologiczne, uczucia, pragnienia i kontrowersyjne dla wielu pojęcie rozkoszy erotycznej. Któż, więc lepiej może znać się na tych zagadnieniach niż sam ich twórca i projektant? Dlatego jeśli kobieta albo mężczyzna szuka zaspokojenia erotycznego w pozamałżeńskich relacjach, to Słowo Boże definiuje takie zachowanie jako "nierząd, zdradę" wobec świętej Bożej koncepcji intymnego współżycia kobiety i mężczyzny. Nawet, jeżeli kogoś bardzo kochamy, a robimy to nielegalnie, poza związkiem małżeńskim, to Bóg ma na ten temat jedną zdecydowaną myśl, "nierząd". Słów tych nie kieruję do ludzi niewierzących, oni już z samego tytułu swojej niewiary ignorują Boże założenia, i muszą chwalić to, co ich krzywdzi, ale my chrześcijanie mamy poruszać się w ramach tego, co mieści się w Bożych standardach.
W języku Biblii słowo, "zdrada" nie posiada wyłącznie znaczenia seksualnego. W Starym Testamencie w wielu przypadkach słowo, "zdrada", na przykład jest użyte, gdy Bóg gani Izraelczyków, że wybrali żony z innych narodów, przez to zdradzili Go z innymi narodami. Czy oznacza to zdradę seksualną? Nie, przecież związki małżeńskie są legalnie zawarte, mówiąc o zdradzie Bóg określa stan serca tych ludzi w połączeniu z bogami narodów, z którymi połączyli się przez małżeństwo. To ich uczucia zwróciły się do bogów, do których nie należeli.
Pewnego razu miałem okazję przyglądać się ceremonii zawarcia związku małżeńskiego pomiędzy dwojgiem ludzi z innych religii. Ona pochodziła z rodziny hinduskiej, a on z chrześcijańskiej, obydwie rodziny pragnąc dopełnić ceremonii w szacunku i sprawiedliwości uzgodniły, że odbędą się dwie, jedna w hinduskiej, a druga w chrześcijańskiej tradycji. Patrzyłem jak rodzice i rodzina strony chrześcijańskiej oddawali pokłony i składali ofiary bogom hinduskim i musieli uczestniczyć w skomplikowanych obrzędach. Następnie wszyscy przeszli do celebrowania chrześcijańskiej części ślubu z taką samą obojętnością używając imienia Chrystusa jak i bogów hinduskich. Rodzinie hinduskiej nie sprawiało to wielkiej różnicy, gdyż dla nich Jezus stał się jeszcze jednym bogiem w panteonie tysięcy bogów hinduizmu, ale dla chrześcijan niewątpliwie był to akt "zdrady, nielojalności" wobec jedynego wszechmogącego Boga. Dlatego wniosek wypływa z stąd taki, że skoncentrowanie swoich uczuć na kimś, kto nie należy do naszego systemu wartości duchowych i do kogo my nie należymy jest "zdradą" wobec Boga, w którego wierzymy.
Jednak powracając do zdrady erotycznej, Jezus mówi o niej w sposób bardzo radykalny; że nawet, jeśli patrzymy na kobietę w niewłaściwy sposób, to popełniamy cudzołóstwo, nierząd, zdradę w swoim sercu. Mówiąc inaczej Jezus powiedział:
- Skoncentrowałeś swoje uczucia romantyczne na kimś, kto do ciebie nie należy. Poprzez niewłaściwe patrzenie dopuściłeś się w swoich myślach i uczuciach nierządu.
Jeżeli kobieta lub mężczyzna będący w związku małżeńskim skoncentrują swoje romantyczne uczucia na innej osobie, to popełniają zdradę, cudzołóstwo, nawet, jeżeli fizycznie nie dotknęli tej osoby. Uczucia romantyczne należą do naszych współmałżonków, nasze emocje, nasza romantyczność, należą do naszej żony lub męża.
Zadajmy sobie kilka szczerych pytań, czy w relacjach z płcią przeciwną pragniemy wykorzystać kogoś dla naszej własnej egoistycznej przyjemności?
Czy nie jesteśmy zbyt mocno skoncentrowani na kimś, lub tak zajęci tą osobą, że degraduje to nasz związek małżeński?
Czy poszukujemy zbliżenia seksualnego, czy szczerego poznania tej osoby?
Czy wydostajemy z kogoś emocje poprzez uczuciową manipulację?
Czy nasze zaspokojenie w relacji z drugą osobą mieści się w ramach Bożego limitu?
Te i inne pytania powinny towarzyszyć nam w zdrowym chrześcijaństwie, gdyż Bożym wymaganiem jest abyśmy kochali bliźniego, a nie używali go, nie manipulowali nim, nie próbowali zrobić z niego kogoś, kim chcielibyśmy go widzieć. Kochajmy go nieegoistycznie, pragnijmy dla niego najlepszego. Zapewne zdumieni zapytacie - dlaczego? Dlatego, gdyż jest on wieczną delikatną istotą, i nawet za dziesięć milionów lat, licząc od dziś, ta osoba będzie istniała. Albo będzie twoim mężem lub twoją żoną, albo zwiąże się związkiem małżeńskim zupełnie z kimś innym. Musimy wiedzieć, że to nie jest przygoda tylko na tę jedną dzisiejszą noc.
Humanizm dowodzi, że jak umrzemy to wszystko definitywnie jest skończone. Jednak my chrześcijanie nie żyjemy tylko dla tej jednej chwili, mamy przed sobą przyszłość. Jesteśmy ważniejsi od kawałka materii, gdyż dla nas Jezus położył ofiarę strasznej męki na krzyżu i wykupił nas od wszystkich grzechów. Dlatego jeżeli jesteś ewolucjonistą i myślisz, że przedstawiasz tylko wartość materii i niczego więcej, niestety, wówczas pozostaje ci ta jedna smutna alternatywa: użyj swego bliźniego, a później wyrzuć go jak zużyty niepotrzebny przedmiot, gdyż nie masz żadnego innego wyboru jak tylko możliwości użycia go jak każdą inną materię.
Jest wielkim błędem myślenie, że związki seksualne pomiędzy ludźmi są bez żadnego znaczenia duchowego. Gdyby tak było Bóg nie położyłby na te uczucia specjalnych restrykcji. W zasadach i prawach Bożej miłości do ludzi zawarte są logiczne podstawy do obopólnej relacji, co Jezus ujął w jednym zdaniu: "Będziesz miłował pana Boga swego z całego serca swego i duszy swojej", te same zasady ustalił do współżycia z naszym bliźnim, "a bliźniego swego jak siebie samego". Jezus zapewnił, że na tych dwóch prawach opiera się cała egzystencja harmonijnego współżycia. Odstępstwo od tych prostych zasad jest zdradą wobec Boga i bliźniego. Dlatego zdradę możemy rozumieć jako fundamentalną destrukcję w związku człowieka z Bogiem jak i człowieka z człowiekiem.
Zdrada jest jednym z największych problemów związku małżeńskiego. Wielu odpowie, że przesadzam, że nie jest to jedyne i największe małżeńskie zmartwienie. Być może jest w tym trochę racji, ponieważ pożycie małżeńskie posiada wiele poziomów, gdzie tworzą się zawiłości, jednak każdy, kto tylko ma krew w żyłach musi spotkać się z pokusą zdrady, a jeśli kto nie miał z tym problemu, to prawdopodobnie tylko z tej przyczyny, że nie przydarzyła się jeszcze okazja doświadczenia tej pokusy. Ponieważ problem ten istnieje, dlatego jest tak bardzo ważne abyśmy przygotowali się na walkę z tą ludzką słabością. Ogólnie mamy tendencję, aby bagatelizować tą przypadłość, gdyż szczerze mówiąc nie żałujemy popełnionych przez siebie grzechów seksualnych, żałujemy, że kradliśmy lub, że robiliśmy inne rzeczy, ale co jest najdziwniejsze, to wcale nie żałujemy grzechów seksualnych. Usprawiedliwiamy się często tym, że byliśmy młodzi zakochani i że tak naprawdę to wszystko było romantyczne i przyjemne. Ależ oczywiście, to była przyjemność, dlatego gdyż Bóg zaprojektował ten rodzaj aktywności człowieka jako przyjemność. Ale jeśli pragniemy szczerej pokuty musimy zgodzić się z Bogiem i Jego niezmiennymi prawami, kiedy mówi, że współżycie poza małżeńskie jest grzechem, i pomimo dobrych wspomnień pozostaje grzechem. W tym miejscu przypomina mi się pewna smutna historia:
Dwoje młodych, zakochanych i pełnych nadziei ludzi założyło rodzinę. Już od początku związek swój oparli na Bożych standardach tak, że można było widzieć ich radość i zaspokojenie, którą dopełniło pojawienie się ich szczerze oczekiwanego dziecka. Lata przemijały, życie mieszało się swymi kolorami z szarymi dniami codzienności. Być może trochę z nudów, a może dla dodania pikantności swemu związkowi, zaczęli wspominać dawne miłości. Ona jakby dla żartu powiedziała do męża:
- Wiesz, mam ochotę zadzwonić do swego byłego narzeczonego, aby powiedzieć mu jak bardzo jestem szczęśliwa, no i dowiedzieć się czy i on jest szczęśliwy?
Mąż trochę niepewnym głosem oznajmił:
- Jeśli uważasz, że jest to właściwe to zadzwoń do niego. - Jednak czując jakiś niepokój i pamiętając w jak dramatycznych okolicznościach pozostawił ją były narzeczony, dodał - Nie sądzisz, że może to wywołać w tobie dawne bolesne uczucia?
Ona jednak zapewniała, że wszystko bezpowrotnie przeminęło i tak naprawdę to jedynie ma na celu powiedzieć mu, że jest szczęśliwa, aby on wiedział, że świat na nim się nie skończył.
Zadzwoniła, rozmowa była krótka, ale pełna dziwnych emocji. Jednak oczekiwanej satysfakcji nie zaznała, natomiast wkradło się jakieś nieznane jej do tej pory uczucie. Nie mogła już odnaleźć swego dawnego pokoju, wciąż myślała o swojej dawnej miłości. W końcu w tajemnicy przed mężem ponownie zadzwoniła i umówiła się na spotkanie...
Nie będę dalej opisywał tej historii, z pewnością każdy domyśla się dalszego jej ciągu. Mogę tylko dodać, że teraz ci ludzie zmagają się z problemami, o których nawet nie mieli żadnego pojęcia. Oto, dlaczego nie powinniśmy pieścić w swoich sercach starych grzechów, gdyż musimy do nich mieć taki sam stosunek, jaki ma do nich sam Bóg, albo nigdy nie będziemy od nich wolni. To nic, że było to miłe, ponieważ jednak prawo Boże zostało pogwałcone, to musimy tego się brzydzić, gdyż jest to zdradą wobec swego współmałżonka, a po za tym, to był grzech przeciw Bożemu prawu i naszemu własnemu ciału oraz ciału naszego bliźniego.
Ludzie zazwyczaj mówią:
-Naprawdę nie żałuję tego, co w przeszłości zrobiłem i nie wiem, dlaczego miałbym żałować, przecież każdy ma prawo do pomyłki, każdy przez to przechodzi, tak to już jest, tacy już jesteśmy.
Jednak Bóg mówi:
- To jest grzech, dlatego masz odwrócić się od niego i nigdy już nie wracać na tę samą drogę!
Dopóki nie odwrócimy się od naszej grzesznej przeszłości na tych twardych Bożych zasadach, to nigdy nie zaznamy pełnej wolności człowieka zbawionego.
Istnieją pewne fenomeny w relacjach męsko żeńskich, ludzie nie widzą się całymi latami, a czują pewne wydarzenia tak jakby to było wczoraj, i nie mogą pozbyć się pewnych myśli o tej osobie lub o danej sytuacji, w której razem ze sobą byli. Czy wiecie, dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że jest pomiędzy nimi duchowe powiązanie, połączenie seksualne jest także połączeniem duchowym. We współżyciu seksualnym istnieją pewne przewody duchowe, które przechodzą pomiędzy dwiema osobami. Jeżeli w przeszłości nie mieliśmy żadnych związków seksualnych, to jesteśmy wolni, aby wejść w związek małżeński w czystej relacji, bez tłumu niepotrzebnych ludzi i wspomnień. Jednak ci, którzy uczynili w swoim życiu te fałszywe kroki, często się przekonują, że w najbardziej intymnych sytuacjach ci wszyscy niepotrzebni nam ludzie, potrafią przyjść przed oczy naszej wyobraźni, tak jakby rzeczywiście mieli jeszcze udział w naszym życiu.
Bóg nie próbuje odebrać nikomu radości seksualnego współżycia, lecz w Jego założeniach są logiczne powody powstrzymywania nas od złych decyzji. Bóg jest dobry i wspaniały, tak jak już wspominałem, to On przemyślał i ukształtował nasze najintymniejsze uczucia i uczestniczące w tym procesie części naszego ciała, w jego stworzeniu nie ma żadnej pomyłki. Często wydaje się nam, że Bóg nie interesuje się sprawami naszej seksualności i uczuciowości, lecz jak sami widzimy, słowo Bóg i seks może być użyte w tym samym zdaniu. Pomimo wszystko w naszej świadomości czujemy niepewność, takie małe rozdzielenie, że Bóg jest taki czysty, święty, a tu nagle jakiś brudny seks. Dlatego, że uważamy te sprawy za nieczyste, i wolelibyśmy, aby występowały w innym miejscu, na innej planecie, nie mamy zaufania do Bożego prawa regulującego te delikatne sprawy. Sprawdźmy zatem, jaki oryginalnie miał Bóg powód w stworzeniu seksualności i związanych z tym rozkoszy? Zastanówmy się, co jest w tym pięknego i świętego? Zapewne wielu stwierdzi, że niema w tym nic pięknego, ani dobrego, gdyż powoduje to niekończące się tylko problemy. Dzieje się tak dlatego, gdyż nie znamy i nie honorujemy Bożych praw i przypisanych nam przez Stwórcę zasad współżycia małżeńskiego, a przecież Biblia na ten temat wcale nie milczy, jedynie my ignorujemy potrzebę wprowadzenia tych prostych Bożych zasad do naszego życia.
Zdrada, grzech seksualny nosi w sobie niezmiernie destruktywne poczucie winy, ludzie czując się nadzwyczaj brudni, często mówią:
- Nie ma we mnie już nic dobrego, jestem brudny i zużyty. Teraz już jest dla mnie za późno, aby zaczynać wszystko od początku. Muszę już taki zostać i brnąć w grzechu aż do końca.
Taki rodzaj myślenia ciągnie się czasem latami. Pragnę zapewnić każdego, że takie myśli pochodzą od wroga, to on przynosi te wszystkie słowa wmawiając nam:
- Ty jesteś skończony! Jeśli raz zdradziłeś to będziesz już zawsze zdradzał. Nawet nie myśl, że nigdy więcej tego nie powtórzysz!
To jest kłamstwo, z którym nikt nie powinien się zgodzić, jeśli nie przyjąłeś Chrystusa do swego życia jako Pana i swego osobistego Zbawiciela, to właśnie w tym jednym momencie, bez wielkich ceremonii możesz Go przyjąć i stać się wolnym od grzechów i słabości do ich czynienia. Wszyscy byliśmy grzesznikami, ale teraz przez Chrystusa jesteśmy oczyszczeni. Każdy z nas potrzebuje Bożego przebaczenia i uniewinnienia przez krew Jezusa Chrystusa. Dlatego gdy jesteśmy obmyci krwią Chrystusa nie jesteśmy już dłużej winni, możemy z całą pewnością powiedzieć:
- Nie jestem już tym samym człowiekiem, jestem oczyszczonym z grzechów synem Bożym, jestem własnością Jezusa i grzech już nie ma na de mną żadnej władzy.
Jakżeż łatwo jest dopuścić się zdrady, gdy jednak przychodzimy do opamiętania wówczas widzimy ogrom zniszczenia, którego sami żeśmy dokonali. Gdyby nie Boże miłosierdzie, jak wielu z nas za życia byłoby pogrążonych w piekle swego sumienia. Tylko w Chrystusie mamy tę wspaniałą możliwość wykazania prawdziwego żalu za to, co uczyniliśmy i odwrócenia się od grzesznych związków, a także i całej rozpustnej przeszłości, poprzez rezygnację z jej kontynuowania, gdyż Bóg, gdy wybacza to także zapomina o tym wszystkim, tak jakby nigdy te rzeczy nie istniały i nigdy się nie wydarzyły, jesteśmy usprawiedliwieni przed Bogiem i to potwierdza Pismo Święte w pierwszym liście św. Jana 1:9
- "Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości."
Zdrada jest chyba jednym z najbardziej bolesnych grzechów wobec naszych bliźnich i samego Boga, jednak miłość i łaska przewyższają i tą ludzką niegodziwość, jeśli przychodzimy w pokorze i złamaniu przed majestat Boży, to nie musimy już dłużej żyć w poniżeniu i beznadziejności samopotępienia, mamy możliwość w tym jednym momencie rozpocząć nowe czyste i święte życie. Był dzień, w którym ja skorzystałem z tej Bożej oferty, dziś jest dzień, w którym ty możesz skorzystać i doznać przebaczenia nawet najpotworniejszej zdrady, jakiej się dopuściłeś. W ludzkich oczach możemy pozostać brudnymi grzesznikami, ale gdy przychodzimy do Chrystusa stajemy się święci i czyści, obmyci krwią Zbawiciela.


dnia 30.01.2007 23:45 7252 czytań · Drukuj


Mp3 Player




Czy Polacy są tolerancyjni wobec innych wyznań

Tak

Nie

Nie mam zdania





Copyright Radmin© czerwiec 2006
Główna  Czytelnia  Biblia  Poezja  Zasady wiary  Dekalog  Słownik  Współpraca  Polityka prywatności  Kontakt

Prosimy o przestrzeganie praw autorskich. Przedruki dozwolone wyłącznie po uzyskaniu zgody Ewangelista.pl
Przedstawione materiały są zgodne z zasadami naszej wiary, nie jest to jednak jednoznaczne z pełnym poparciem prywatnych postaw i zasad wiary
poszczególnych autorów oraz prezentowanych przez nich poglądów.

PHP-Fusion PL

4,788,052 unikalnych wizyt od czerwca 2006

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.


Treść reklam nie zawsze pokrywa się z poglądami Redakcji.