Bóg a doświadczenia

 

Autor: Michał Hydzik

 

Niektóre współczesne trendy chrześcijańskie oferują tak zwaną teologię bez doświadczeń, prób i niesienia krzyża. Dotyczy to zwłaszcza tych kaznodziejów, ewangelistów i pastorów, którzy za wszelką cenę chcą zdobyć jak największą ilość słuchaczy i sympatyków. Nie chcąc więc zniechęcać ludzi do przychodzenia na ich zgromadzenia albo oglądania ich programów, oferują tak zwaną Ewangelię bez problematyczną. W ewangelii w ich wydaniu dominuje nauczanie o drogach osiągania przede wszystkim dobrego samopoczucia, zadowolenia z życia i dobrobytu materialnego. Wywody te to nierzadko typowe chwyty psychologiczne podbudowane wyjętymi z kontekstu pojedynczymi wersetami Biblii.

Tak zwana chwytliwa teologia sukcesu i dobrego samopoczucia nie zakłada przypadków doświadczeń, niesienia krzyża i zaparcia się siebie samego.

Czytając w tym kontekście zwierzenia Psalmisty Asafa zawarte w Psalmie 73 odnosi się wrażenie, że w pewnym okresie życia i on wpadł w tę niebezpieczną pułapkę mającą nawet cechy duchowego zwiedzenia. Porównuje on bowiem swoje życie z losem ludzi bezbożnych i zuchwałych.

Będąc jednym z wiodących liderów uwielbiania w czasach króla Dawida a także prorokiem (2Kron. 29:30), starał się prowadzić życie godne swego powołania: „w czystości zachowywałem serce swoje” (w.13). W związku z tym nie mógł więc zrozumieć, dlaczego życie bezbożnych pełne jest różnorakich obfitości, bez utrapień i znoju; gromadzą dostatek i nie spadają na nich żadne ciosy (w.3-5). Tymczasem jego życie pełne jest codziennego znoju, utrapień i smagania.

Porównanie to w sposób jaskrawy wypadło na jego niekorzyść i spowodowało, że – jak sam pisze - omal nie potknęły się nogi jego, bo życie bezbożnych zdało mu się atrakcyjniejsze i szczęśliwsze (w.2). Trwając w takim stanie ducha przeżywał wiele wątpliwości, czując jednocześnie rozgoryczenie w sercu (w.21). Trwało to dopóty, dopóki nie zrozumiał, że, niezależnie od zewnętrznych okoliczności, największym szczęściem i bogactwem człowieka jest być blisko Boga (w.28).

Nie ulega wątpliwości, iż przyczyną swego rodzaju depresji męża Bożego, jakim był Asaf, były różne próby i doświadczenia, które dostrzegał u siebie, natomiast nie zauważał ich u bezbożnych.

W moim przekonaniu, niebezpieczne jest nauczanie wierzących, że nigdy nie spotkają ich żadne próby i doświadczenia, bo gdy one nastąpią, chwieją się fundamenty ich wiary i, podobnie jak w przypadku Asafa, potykają się ich nogi, następuje odwrócenie się od Boga, zawód i rozczarowanie.

Trzeba bezwzględnie mówić prawdę i to całą prawdę, a ta polega i na tym, iż wierzący mają udział w licznych próbach i doświadczeniach. Apostoł Piotr pisze: „ Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu” (1P. 4:12). A List do Hebrajczyków apeluje: „ Ani nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza; bo kogo Pan miłuje, tego karze i chłoszcze każdego syna, którego przyjmuje”. Nawet o Synu Bożym jest napisane: „ A że sam przeszedł przez cierpienia i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą” (Heb. 2:18).

Niebezpieczną jest także tendencja w kontekście prób i doświadczeń, przypisywanie ich tylko szatanowi, demonom.

Mówienie i myślenie, że za wszystkimi doświadczeniami stoją demony, jest fanatyzmem, nie mającym uzasadnienia w Biblii, prowadzącym do wielu problemów. Paradoksem jest, że najczęściej takie myślenie i nauczanie ma miejsce w kręgach w których twierdzi się jednocześnie, że diabeł jest już pokonany i pozbawiony wszelkiej mocy. W sposób ewidentny jedno przeczy drugiemu.
Skoro więc w życiorysy wierzących wpisane są i chwile doświadczeń, to wydaje się rzeczą nieodzowną przyjrzeć się niektórym Bożym zachowaniom, gdy są oni w ogniu problemów, prób i doświadczeń.

Rozpocznijmy nasze rozważanie od czytania fragmentu Ewangelii Łukasza rozdz. 10:17-19:
„Siedemdziesięciu dwóch posłańców powróciło z radością donosząc: Panie w twoim imieniu nawet demony są nam podległe. Wówczas im powiedział: Widziałem, jak szatan niby błyskawica spadł z nieba. Oto obdarzyłem was władzą deptania węży i skorpionów oraz wszelkiej mocy nieprzyjaciela- i na pewno nic wam nie zaszkodzi.”

Fragment ten zapoznaje nas z relacją jaką składało siedemdziesięciu dwóch uczniów po powrocie z misji. Nie można nie zauważyć ich fascynacji faktem, iż demony są im uległe w imieniu Jezusa. Odnosi się jednak wrażenie, że Jezus aż tak bardzo nie podzielał ich entuzjazmu, uważał, że szatan jest upadłym aniołem i nie warto zawracać sobie nim głowy, a to tym bardziej, że otrzymali moc do deptania po wężach i skorpionach (symbolach) duchów złych i nieczystych.
To wydarzenie wzbudza jednocześnie zainteresowanie sposobami Bożego postępowania w różnego rodzaju problemach i doświadczeniach.
Już wielu autorów Ksiąg Starego Testamentu, rozmyślając nad nimi, doszło do wniosku, że są one niekiedy dziwne i niezrozumiałe.
Bywało, że w dolinach doświadczeń i problemów, Pan, na wołanie swoich dzieci, natychmiast interweniował i dokonywał, bez ich udziału, cudownego przełomu. Ale nie było to normą. Częściej zdarzało się, że mimo oczekiwania i wiary, tego rodzaju interwencja nie następowała. Nie znaczyło to jednak, że w ogóle jej nie było. Owszem, była, ale następowała nie w taki sposób, jak sobie to wyobrażali i oczekiwali. Z tego powodu niektórzy ten Boży sposób nazywali nawet „dziwnym”. W związku z tym, aby ich uspokoić, Bóg musiał zapewniać swój lud: „ Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje – mówi Pan, lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze” (Iz. 55:8-9).
A prorok Jeremiasz z upoważnienia Bożego mówi: „Albowiem Ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją” (Jer. 29:11).

Przyjrzyjmy się więc kilku przykładom potwierdzającym fakt, że Bóg jest różnorodny w swoim działaniu a drogi Jego rzeczywiście są niekiedy dziwne.
Zwróćmy na przykład uwagę na to, co uczynił za czasów Achaba, króla Izraela, gdy na jego królestwo najechał na czele potężnej armii król Aramu, Benhadad. Wobec tej potęgi armia Izraela wyglądała jak „stadko kóz”. Zdawało się, że Izraelici zostaną starci w proch, ale w tej beznadziejnej sytuacji nastąpiła nagła interwencja Boga. Armie Benhadada w sposób nadnaturalny zostały rozbite, a Izrael triumfował (1 Król. rozdz. 20).
Innym razem, za króla Jehoszfata, gdy wyruszyły przeciwko niemu potężne armie Moabitów i Amonitów, król garstce swego wojska polecił: ”Wy się nie bójcie i nie lękajcie tej licznej tłuszczy! Gdyż nie wasza to wojna, ale Boża. Nie waszą rzeczą będzie tam walczyć, ustawcie się tylko i stójcie, i oglądajcie ratunek Pana...” (2Kron. 20:15,17).
Albo w Nowym Testamencie, gdy Herod, chcąc się przypodobać ludowi, pojmał Piotra i wtrącił go do więzienia, by nazajutrz oddać go pod sąd. Bóg jednak w ostatniej chwili zainterweniował i uwolnił go, i wyprowadził z więzienia (Dz. Ap. rozdz. 12).

Prorok Malachiasz twierdzi, że Bóg się nie zmienia (Mal. 3:6), a Jakub dowodzi, że „u Niego nie ma żadnej odmiany ani nawet chwilowego zaćmienia” (Jak. 1:17).

Należałoby więc oczekiwać, że w taki sposób – jak to powyżej opisałem – Bóg będzie rozwiązywał wszystkie nasze doświadczenia i problemy, jeśli się tylko do Niego w ufnej modlitwie zwrócimy. Tymczasem Boże drogi są inne niż nasze pragnienia, ale choć inne, nie znaczy, że gorsze.
Nie chcę przez to powiedzieć, że Bóg nie jest zainteresowany naszymi trudnymi drogami, doświadczeniami i problemami. Przecież Biblia powiada, że drogo jesteśmy kupieni, że jesteśmy jakby źrenicą Jego oka, a ręka Jego nie jest za krótka, aby nam pomóc nie mogła. Przecież On sam powiedział: „I wzywaj mnie w dniu niedoli, wybawię cię, a ty mnie uwielbisz” (Ps.50:15).

A skoro tak, to dlaczego to wybawienie nie zawsze następuje w sposób taki, jak miało to miejsce podczas problemów Achaba, Jehoszafata czy Piotra? Przecież Bóg się nie zmienia!
Bo Bóg jest Dziwnym Bogiem dlatego czasem i Jego drogi wydają się nam dziwne, nie takie, jakbyśmy sobie życzyli.

A oto niektóre przykłady tej innej drogi, może nawet wyższej niż ta przedstawiona na przykładzie Achaba, Jehoszafata i Piotra.

W 4 Moj. w 21 rozdz. spotykamy opis tragicznego wydarzenia w historii narodu Izraelskiego. Ich szemranie i niezadowolenie spowodowało, że wypełzły jadowite węże. Tysiące ludzi umarło na skutek ukąszeń. Gdy zgroza i śmierć zaglądały w ich oczy, opamiętali się i zaczęli wołać do Boga. Wzorując się na poprzednich przykładach można by oczekiwać, że Bóg w jednej chwili nadnaturalnym sposobem zgładzi węże. Nic z tych rzeczy. Bóg zamiast tego dał im moc neutralizowania śmiercionośnego jadu, gdy z wiarą popatrzyli na miedzianego węża. Kroczyli więc naprzód pośród syku węży, ale panowali na jadem, byli ponad wężami, byli zwycięzcami.

Gdy Nabuchodonozor kazał wrzucić do rozpalonego pieca Szadracha, Meszacha i Abed-Nego, Bóg nie zgasił ognia, ale spowodował, że ogień „nie strawił tych mężów” (Dan. 3:22). Dał im więc moc nad płomieniami ognia, aby wyszli zwycięsko z tego doświadczenia.

W tej samej Księdze czytamy o Danielu wrzuconym do jamy ze zgłodniałymi lwami (Dan. 6:17-29). I znowu ten Dziwny Bóg nie uśmiercił lwów, ale nie pozwolił, aby go rozszarpały.

A w Nowym Testamencie choćby w przykładzie, od którego rozpoczęliśmy rozważanie, czyż Jezus nie mógł rozprawić się z wężami i skorpionami tak, aby Jego uczniowie nie musieli już po nich deptać? Oczywiście, że mógł, ale wtedy nie mieliby oni świadomości, że są zwycięzcami nad tymi doświadczeniami. Pan chciał, aby mieli radość z bycia ponad problemami i doświadczeniami i w tym celu udzielił im mocy.

I jeszcze jeden przykład: Dz. Ap. 4:23-31. Pierwsi chrześcijanie znaleźli się w bardzo trudnych okolicznościach. Wołali więc do Boga o ratunek. I należałoby oczekiwać, że Bóg rozprawi się z ciemiężycielami w sposób nadnaturalny. Ale zamiast tego, Pan udzielił im mocy i odwagi do zapanowania nad dramatyczną sytuacją.

Dlaczego Pan lubuje się w tego rodzaju praktykach?

Jedna z odpowiedzi znajduje się w Księdze Sędziów w 3 rozdz. wiersze 1-2. Fragment ten odpowiada nam na pytanie, dlaczego Bóg nie usunął wrogów Izraela, ale pozostawił ich, choć wiedział, że będą oni ogromnym zagrożeniem i problemem dla pokoleń Izraela. Bogu chodziło o to, aby „pokolenia synów izraelskich nauczyły się prowadzenia wojny”.Ale w walce jaką prowadzili nie byli osamotnieni. Pan był z nimi i udzielał im mocy do pokonywania nieprzyjaciół.
Nie można więc oczekiwać, że w chwili doświadczeń Bóg uczyni za nas wszystko, by usunąć problemy bez naszego zaangażowania. Czasem tak jest, ale nie zawsze. Częściej chyba jest tak, że problem pozostaje, ale dobry Bóg udziela nam mocy do wytrwania, tak jak to miało miejsce w cytowanych przykładach a także w życiu apostoła Pawła. Kiedy zwracał się trzykrotnie do Niego ze swoim problemem, otrzymał zaskakującą i dziwną odpowiedź: „Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości”.

 


dnia 10.11.2011 21:07 3506 czytań · Drukuj


Mp3 Player




Czy Polacy są tolerancyjni wobec innych wyznań

Tak

Nie

Nie mam zdania





Copyright Radmin© czerwiec 2006
Główna  Czytelnia  Biblia  Poezja  Zasady wiary  Dekalog  Słownik  Współpraca  Polityka prywatności  Kontakt

Prosimy o przestrzeganie praw autorskich. Przedruki dozwolone wyłącznie po uzyskaniu zgody Ewangelista.pl
Przedstawione materiały są zgodne z zasadami naszej wiary, nie jest to jednak jednoznaczne z pełnym poparciem prywatnych postaw i zasad wiary
poszczególnych autorów oraz prezentowanych przez nich poglądów.

PHP-Fusion PL

4,783,224 unikalnych wizyt od czerwca 2006

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.


Treść reklam nie zawsze pokrywa się z poglądami Redakcji.