Stefan


Świadectwo nawrócenia - życia

Z perspektywy czasu widzę, że Boża ręka była nade mną już od  mego dzieciństwa.
Kiedy miałem siedem lat moja mama poszła za Jezusem i wiem, że to jej bój modlitewny przyczynił się do tego co mnie spotkało. Wkrótce przeprowadziliśmy się z małej wioski do miasteczka, a następnie do wielkiego miasta - Gdańska.

Z szacunku do swojej mamy, na jej usilną prośbę pojechałem na obóz chrześcijański do Kołobrzegu, miałem wówczas szesnaście lat. Tam na jednym z pierwszych nabożeństw Bóg pokazał mi moją hipokryzję i swoją moc.

Z grzeczności chodziłem do kościoła, ale miałem swoje plany i oszukiwałem  mamę oraz rodzeństwo. I tam zobaczyłem, że Bóg jest w praktyce taki jakim Go przedstawiano w kościele, właśnie na tym nabożeństwie zobaczyłem cud. Dziewczynka około sześciu lat głuchoniema, zaczęła mówić i słyszeć oraz starszy mężczyzna na wózku inwalidzkim, wstał i chodził.

Moje serce skruszało i tam zapragnąłem takiego Jezusa. moje priorytety zostały zmienione, natychmiast wyrzuciłem papierosy i z moich oczu lały się łzy pokuty. W te same wakacje zapragnąłem jechać na kolejny obóz do Wisły-Głęboczka. Tam jako nowe stworzenie przeżyłem chrzest Duchem Świętym. Do domu wróciłem jako inny człowiek, już nie pojechałem z kumplami na wcześniej planowany biwak.

Chodzenie do zboru stało się moją przyjemnością, zacząłem też uczęszczać na spotkania młodzieżowe, gdzie znalazłem prawdziwych przyjaciół.

Rok później przyjąłem chrzest wodny, był to wspaniały czas. Bóg napełnił mnie wielką miłością do ludzi wokół mnie.
Dwa lata później poszedłem do wojska, aby odbyć zasadniczą służbę. Moja mama musiała się o mnie gorliwie modlić, bo Boża łaska wciąż była nade mną.

Minęły kolejne dwa lata i założyłem rodzinę. Po ponad roku czasu moja żona urodziła synka. Spadł na nas "grom", bo ten  wyczekiwany potomek jak się okazało ma wrodzoną wadę serca. Ten fakt złączył całą rodzinę w boju modlitewnym. Mieszkaliśmy w samodzielnym malutkim mieszkanku w jednej z dzielnic Gdańska. Tam Pan kształtował nas w szczególny sposób. Przeżyliśmy serię włamań do mieszkania i do firmy, którą prowadziłem. Ale Boża łaska wciąż była nad nami.

Bóg dał genialne rozwiązanie. Nasz synek w wieku czterech lat został skierowany na operację do USA. Został wytypowany jako jeden z czwórki dzieci z całej Polski, na sponsorowaną  operację. Lekarze byli zdumieni bardzo pozytywnym przebiegiem operacji. Dzisiaj syn ma dwadzieścia lat i jest na drugim roku studiów.

Ta historia jest wielkim skrótem, ale naprawdę doświadczyłem wraz z moją rodziną Bożej opieki. Wiem z Biblii, że próby i doświadczenia są wpisane w życiorys chrześcijanina. Na potwierdzenie 2 Tymoteusza 3:12 "Tak jest, wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą."

W tym czasie ciągle prowadziłem działalność gospodarczą - usługi z zakresu fotografii. Byłem bardzo pochłonięty  wykonywaniem mojej pracy, lubiłem swoją pracę. Byłem motywowany do coraz dłuższej pracy, średnio dwanaście godzin na dobę. Myślałem sobie mam rodzinę i jestem zobowiązany zapewnić jej pewien standard. Dzisiaj widzę to wyraźnie, że praca stała się moim bożkiem. Tak bardzo wykonywanie zdjęć mnie pochłaniało, że ledwo znajdywałem czas dla rodziny - chociaż jak było naprawdę wie tylko moja żona. Żyłem w nieświadomości grzechu, bo Bóg był co najmniej na trzecim miejscu. Zdarzało się, że i w niedzielę chodziłem do pracy. Nie pojechałem nawet na pogrzeb własnego ojca, oczywiście wymawiałem się brakiem czasu.

Oczywiście modliłem się i czasami czytałem Biblię. Myślałem, że wszystko jest w porządku. Ale było bardzo nie w porządku, nie miałem pokoju. Rodzaj mojej pracy pozwalał mi na społeczność z moim Panem i wówczas wołałem o jakąś zmianę.

Bóg słyszał moje wołanie i dał coś czego sam na pewno bym nie wymyślił. Dzisiaj, a dokładnie w trzecim roku mojej choroby Bóg w swojej łasce dał mi objawienie. Zobaczyłem rzeczy, które nie były we właściwym miejscu (ale to kwalifikuje się na oddzielne świadectwo) odnośnie okresu kiedy prowadziłem działalność gospodarczą. Boże światło pokazało mi że, chociaż świadczyłem o Jezusie moim klientom, dawałem bezdomnym pomoc (w moim warsztacie w okresie zimowym karmiłem głodnych), to jednocześnie tolerowałem niezgodności faktycznego materiału, który obrabiałem z tym co było w fakturach.

Bóg jest dobry i dał najlepsze rozwiązanie, chodzi przecież o życie wieczne. Według ludzkiego spojrzenia jest to rozwiązanie niedorzeczne, bo aktualnie jestem na rencie chorobowej. Ale wiem z całą pewnością, że Bóg daje najlepsze rzeczy.

Drogi czytelniku - bracie - siostro, apeluję do Ciebie, nie myśl że jesteś niezastąpiony. Szukaj woli Bożej, bo wypełnianie woli Bożej jest najważniejsze. ja miałem "klapki" na oczach i myślałem, że jak nie będę wykonywał aktualnej pracy, to moja rodzina będzie głodem przymierać. Piszę te słowa, bo chcę być posłuszny Bożemu głosowi, czytaj 1 Samuelowa 15:22-23 "Samuel odpowiedział: Czy takie ma Pan upodobanie w całopaleniach i rzeźnych ofiarach, co w posłuszeństwie dla głosu Pana? Oto posłuszeństwo lepsze jest niż ofiara, a uważne słuchanie lepsze niż tłuszcz barani. Gdyż nieposłuszeństwo jest takim samym grzechem jak czary, a krnąbrność jak bałwochwalstwo i oddawanie czci obrazom."

Stefan


dnia 29.10.2009 16:27 2723 czytań · Drukuj


Mp3 Player




Czy Polacy są tolerancyjni wobec innych wyznań

Tak

Nie

Nie mam zdania





Copyright Radmin© czerwiec 2006
Główna  Czytelnia  Biblia  Poezja  Zasady wiary  Dekalog  Słownik  Współpraca  Polityka prywatności  Kontakt

Prosimy o przestrzeganie praw autorskich. Przedruki dozwolone wyłącznie po uzyskaniu zgody Ewangelista.pl
Przedstawione materiały są zgodne z zasadami naszej wiary, nie jest to jednak jednoznaczne z pełnym poparciem prywatnych postaw i zasad wiary
poszczególnych autorów oraz prezentowanych przez nich poglądów.

PHP-Fusion PL

4,635,735 unikalnych wizyt od czerwca 2006

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.


Treść reklam nie zawsze pokrywa się z poglądami Redakcji.