Droga do Jezusa


Autor: Dennis Holcomb - misjonarz Assemblies of God (USA) od kilku lat przebywający w Polsce, służący i szczególnie używany w pracy z młodzieżą.

Odnośnik Biblijny: Ew. Marka 2: 1 - 5

Miejscem tej historii jest Kafarnaum, miasto położone na północnym brzegu Morza Galilejskiego. To właśnie tu Jezus uzdrowił córkę setnika i teściową Piotra, a także wskrzesił z martwych córkę Jaira. Rozdział 1 Ewangelii Marka opisuje jak, po uzdrowieniu teściowej Piotra, całe miasto zgromadziło się u wejścia jego domu. W środku  znajdował się Jezus i uzdrawiał ludzi z wszelkich dolegliwości a także wypędzał demony.

Historia ta przedstawia bardzo ciekawe zdarzenie oraz wzajemne relacje między wyznawcami Jezusa i ich Panem. Wieść o Jezusie rozeszła się po całej okolicy. Dlatego gdy ponownie przybył do Kafarnaum, tak wielki tłum zgromadził się wokół Niego, że ludzie nie mogli się już pomieścić w domu, ani przed drzwiami, a Jezus głosił im słowo.

Czy nie chcielibyśmy mieć takiego właśnie problemu w naszych kościołach, na grupach domowych, czy gdziekolwiek, gdzie gromadzą się Chrześcijanie?  Czy nie byłoby wspaniale doświadczyć tak silnej obecności Jezusa, że działyby się cuda, a ludzie gromadziliby się, aby zobaczyć co się dzieje i otwierali drzwi, aby usłyszeć głoszone słowo? To jest to, o co powinniśmy się modlić!

Moim zdaniem mamy prawo pragnąć tego rodzaju rzeczy. Ale pragnąć ich nie dla swojej chwały tylko dla chwały Jezusa! I dla zaspokojenia ludzkich potrzeb.

Jest to historia o paralityku. Nie wiemy dlaczego, wiemy tylko, że był sparaliżowany. W tamtej kulturze oznaczało to wyrok skazujący go na dożywotnie przesiadywanie przy ulicy i żebranie o jałmużnę, która była jego jedynym źródłem utrzymania.

Ale ten człowiek był w dobrej sytuacji, bo miał czterech przyjaciół. Uznali oni, że istnieje inna perspektywa dla jego życia, przyszli po niego i w ten sposób zaczęła się jego droga do Jezusa. Czy znamy kogoś, kto potrzebuje poznać Jezusa?

Uważam, że przyjaciele ci zasługują na duże uznanie. Niestety nie wiemy jak się nazywali. Dlatego postanowiłem nadać im imiona w nadziei, że uda się nam bliżej ich poznać.

Pierwszego z nich nazwałem WSPÓŁCZUCIE. Bez współczucia nie jesteśmy w stanie nic zdziałać dla Bożego Królestwa. To ono stanowi bodziec, dzięki któremu opuszczamy naszą strefę wygody i bezpieczeństwa, kierujemy nasz wzrok na żniwo i docieramy do ludzi doświadczających trudności, aby wskazać Tego, który może im pomóc.

Wcale nie było łatwo dotrzeć do miejsca, gdzie siedział paralityk. Ale oni tam dotarli. Może rozsądniej byłoby poczekać na możliwość porozmawiania z Jezusem na osobności i przyprowadzenia go do miejsca, gdzie siedział paralityk. Przecież nigdzie by im nie uciekł. Ale oni nie zwlekali. Podeszli do paralityka, wzięli jego łoże i wyruszyli w drogę do Jezusa.

Tu dochodzimy do drugiego przyjaciela, którego nazwałem ZAANGAŻOWANIE. Często zdarza się nam rozpocząć jakieś zadanie ze szczerymi intencjami, a następnie odkryć, że to zadanie wcale nie jest takie łatwe. Paralityk był ciężki. Nie był w stanie w żaden sposób im pomóc, sami musieli udźwignąć cały jego ciężar. 
A może nawet sam paralityk nie zgadzał się na to, żeby go zabrali. Miał dobre miejsce i jego nieobecność oznaczała utratę potencjalnego zysku w godzinach szczytu. Ale to ich nie powstrzymało.

Kiedy w końcu dotarli do Jezusa, pojawiła się kolejna przeszkoda: tłum ludzi. I nikt nie
kwapił się, żeby przepuścić paralityka, mimo jego oczywistej potrzeby spotkania z Jezusem.

W tym momencie mogli sobie powiedzieć: „No cóż, próbowaliśmy, ale spójrzcie na ten tłum, może innym razem”. Ale nie, nie oni. Oni zaczęli szukać innej drogi dotarcia do Jezusa i ją znaleźli. Zobaczyli schody, które prowadziły na dach. Szybko wprowadzili w życie nowy plan i ruszyli w kierunku dachu.

Tu dochodzimy do następnego imienia: ODWAGA. Czy wiecie, że to, co oni zrobili wymagało nie lada odwagi? Oni zaczęli zdejmować dach czyjegoś domu!

Wyobrażacie sobie taką sytuację w waszym mieście? Jezus jest w domu, ale tłum napiera tak mocno, że nie jesteście w stanie doprowadzić waszego przyjaciela wystarczająco blisko, aby mógł się dotknąć Jezusa. Wchodzicie więc na dach i zaczynacie robić w nim otwór.

Czy już słyszycie głos właściciela? „ Ktoś zapłaci za te straty!” „ Kiedy będzie padać deszcz i dach zacznie przeciekać, zapłacicie za naprawę!”. Ale oni nie byli zrażeni faktem, że za swoją próbę doprowadzenia przyjaciela do Jezusa, może im przyjść zapłacić ciężko zarobionymi pieniędzmi z własnej kieszeni. Chrześcijaństwo nie jest dla maminsynków ani słabeuszy. Życie w wierze wymaga prawdziwej odwagi.

I w końcu czwarty uczestnik tej podróży: WSPÓŁPRACA. Gdyby ktoś miał mnie spuścić z dachu do czyjegoś salonu, to życzyłbym sobie, żeby trzymający liny współpracowali ze sobą.

Wyobraźmy sobie co by sie stało, gdyby oni nie działali wspólnie. To byłaby niezła jazda bez trzymanki, może nawet tragiczna w skutkach to tego stopnia, że zadaniem Jezusa nie byłoby już uleczenie sparaliżowanego, lecz wskrzeszenie zmarłego!

Ale dzięki wzajemnej współpracy, jak dowiadujemy się w dalszej części tej historii, spuścili oni paralityka do Jezusa i został on uzdrowiony.

Kościół Jezusa Chrystusa musi być odzwierciedleniem Bożego serca. Nasz Bóg nie chce, aby ktokolwiek zginął, ale aby wszyscy się upamiętali. Nasze serca muszą bić w jednym rytmie z sercem Bożym. Musimy być ludźmi pełnymi współczucia, inaczej staniemy się miedzią brzęczącą lub cymbałem brzmiącym ( 1 List do Koryntian 13: 1).

Jeśli chcemy być ludźmi, którzy patrzą na rzeczy z perspektywy ich ukończenia, musimy mieć w sobie zaangażowanie. Jeśli nasze serce jest stałe i rozumiemy swoje powołanie to łatwiej jest się zaangażować w dokończenie zadania. Ale nawet wtedy możemy poczuć się znużeni. Jednak ci, którzy ufają Panu, nabierają siły i wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają (Izajasz 40: 31).  Musimy sobie postanowić, że dokończymy to, co zaczęliśmy i ufać Panu, że doda nam sił, gdy ich zabraknie.

Potrzebujemy odwagi, żeby potrafić się wybić ponad ramy ograniczeń, niemożliwości, tradycji, a także życiowych doświadczeń. Kiedy podejmujemy się jakichkolwiek działań dla Boga, pewnym jest, że usłyszymy głos Szatana podszeptujący strach i zwątpienie.

„To się nie uda”, „Twoje zachowanie zdenerwuje innych”, „Nigdy wcześniej nie robiliśmy tego w ten sposób”, „Marnujesz czas”. Ale dzięki odwadze potrafimy być ponad przeciwnościami i znaleźć sposób na dokończenie dzieła. Odwaga to chęć do podjęcia osobistego ryzyka, aby dotrzeć do zagubionych i potrzebujących.

Współpraca jest często najtrudniejszym elementem  do wypracowania, kiedy kościół próbuje dotrzeć do nienawróconych ludzi. Mamy tendencję do robienia rzeczy po swojemu.  Musimy zmierzyć się z takimi czynnikami jak własne ja, duma czy różnorodność talentów. Ale te wszystkie rzeczy są do pogodzenia, jeśli tylko skupimy się na swoim posłannictwie, na celu do którego zmierzamy i podejmiemy wszelkie działania, aby przyprowadzić ludzi do Jezusa.

I ta wyżej wspomniana czwórka właśnie to uczyniła. Zaprowadzili oni swojego sparaliżowanego przyjaciela do Chrystusa. Paralityka wniesiono przez dach, a wyszedł ze swoim łożem pod pachą całkowicie uzdrowiony! Jego przyjaciele musieli dotrzeć do miejsca, w którym znajdował się paralityk, żeby go stamtąd zabrać, a następnie przemierzyli drogę, aby doprowadzić go do Jezusa.

Bracia i siostry, naszą misją jest przyprowadzanie ludzi do Jezusa, żeby mógł się ich dotknąć i sprawić, aby stali się jednym. To nie jest łatwe zadanie, ale pamiętajmy, że Nasz Pan jest z nami na każdym kroku.

Jeśli chcemy być skutecznym świadectwem Chrystusa, musimy sprawić, aby te cztery elementy były widoczne w naszym życiu.

A jeśli Chrystus nie jest twoim Zbawicielem, to jesteś duchowo sparaliżowany, a nawet gorzej – duchowo martwy  i potrzebujesz przebaczenia kochającego, troszczącego się o ciebie i miłosiernego Pana. Modlę się o to, aby cokolwiek, co może cię do Niego przybliżyć, wydarzyło się w twoim życiu.

Może zrobić się głośno. Może być nieprzyjemnie. Może powstać niezłe zamieszanie. Ale musisz rozpocząć swoją osobistą podróż do Jezusa. A kiedy już wyruszysz, On będzie na ciebie czekał. Nie zwlekaj, ruszaj już teraz.


Tłumaczenie: Marta Mocarska

dnia 19.10.2009 13:35 3398 czytań · Drukuj


Mp3 Player




Czy Polacy są tolerancyjni wobec innych wyznań

Tak

Nie

Nie mam zdania





Copyright Radmin© czerwiec 2006
Główna  Czytelnia  Biblia  Poezja  Zasady wiary  Dekalog  Słownik  Współpraca  Polityka prywatności  Kontakt

Prosimy o przestrzeganie praw autorskich. Przedruki dozwolone wyłącznie po uzyskaniu zgody Ewangelista.pl
Przedstawione materiały są zgodne z zasadami naszej wiary, nie jest to jednak jednoznaczne z pełnym poparciem prywatnych postaw i zasad wiary
poszczególnych autorów oraz prezentowanych przez nich poglądów.

PHP-Fusion PL

4,729,556 unikalnych wizyt od czerwca 2006

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.


Treść reklam nie zawsze pokrywa się z poglądami Redakcji.